Nie mam już piersi, za to mam penisa. Do końca życia będę brał hormony. Ale nigdy nie będę stuprocentowym mężczyzną i zawsze gdzieś będzie we mnie żal, że od razu nie urodziłem się chłopcem - mówi DZIENNIKOWI Nicolas, który przeszedł już trzy operację, by nie być już Kasią.
Izabela Marczak: Ile operacji korygujących płeć przeszedłeś?
Nicolas: Trzy. Pierwszą, gdy miałem 20 lat, w Poznaniu. I szczerze mówiąc, tę najlepiej wspominam, bo po ostatniej ciało bardzo źle się goiło, ciągle coś pękało, krwawiłem.
A pierwsza?
Usunęli mi wtedy piersi, w końcu mogłem założyć T-shirt i wyjść na ulicę. Wcześniej się wstydziłem. Nawet w największy upał miałem na sobie kilka warstw ubrań, żeby nikt nie widział. Obwiązywałem piersi ściśle bandażami, ale po kilku godzinach chodzenia w ten sposób robiły się na nich bąble, które potem pękały i bardzo bolało.
Z Kasi zostałeś Nicolasem czyli...
Czyli nie mam już piersi, za to mam penisa. Do końca życia będę brał hormony, nigdy nie będę stuprocentowym mężczyzną, zawsze gdzieś będzie we mnie żal, że od razu nie urodziłem się chłopcem.
A nigdy nie żałowałeś decyzji o korekcie płci?
Nigdy. Od dziecka czułem, że nie jestem w swoim ciele.
Jak rodzina przyjęła twoją metamorfozę?
Powiem o babci, bo jej było najtrudniej. Ma 85 lat, jest katoliczką. Znała mnie jako Kasię, a tu nagle nie ma wnuczki, tylko wnuczek. Gdy mnie zobaczyła po operacji, popłakała się, nie mogła zrozumieć. Ale czy ja kiedykolwiek byłem jej wnuczką? Dziś kocha swojego wnuka i mówi do mnie Nicolas.
*Nicolas, urodził się kobietą, przeszedł trzy operacje zmieniające płeć
Nicolas: Trzy. Pierwszą, gdy miałem 20 lat, w Poznaniu. I szczerze mówiąc, tę najlepiej wspominam, bo po ostatniej ciało bardzo źle się goiło, ciągle coś pękało, krwawiłem.
A pierwsza?
Usunęli mi wtedy piersi, w końcu mogłem założyć T-shirt i wyjść na ulicę. Wcześniej się wstydziłem. Nawet w największy upał miałem na sobie kilka warstw ubrań, żeby nikt nie widział. Obwiązywałem piersi ściśle bandażami, ale po kilku godzinach chodzenia w ten sposób robiły się na nich bąble, które potem pękały i bardzo bolało.
Z Kasi zostałeś Nicolasem czyli...
Czyli nie mam już piersi, za to mam penisa. Do końca życia będę brał hormony, nigdy nie będę stuprocentowym mężczyzną, zawsze gdzieś będzie we mnie żal, że od razu nie urodziłem się chłopcem.
A nigdy nie żałowałeś decyzji o korekcie płci?
Nigdy. Od dziecka czułem, że nie jestem w swoim ciele.
Jak rodzina przyjęła twoją metamorfozę?
Powiem o babci, bo jej było najtrudniej. Ma 85 lat, jest katoliczką. Znała mnie jako Kasię, a tu nagle nie ma wnuczki, tylko wnuczek. Gdy mnie zobaczyła po operacji, popłakała się, nie mogła zrozumieć. Ale czy ja kiedykolwiek byłem jej wnuczką? Dziś kocha swojego wnuka i mówi do mnie Nicolas.
*Nicolas, urodził się kobietą, przeszedł trzy operacje zmieniające płeć
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|