Kiedy do budki dróżniczej zapukał brat kolejarza, od razu na stole pojawiły się butelki. 29-latek w ogóle się przejął tym, że był w pracy i odpowiadał za bezpieczeństwo wielu ludzi.
Mężczyźni wypili tak dużo, że w końcu usnęli. W tym czasie na przejeździe kolejowym utkwił pociąg. Zablokował w ten sposób ruch, ale nie mógł zjechać z drogi. Dróżnik, który miał mu otworzyć ruch spał pijany.
W końcu wezwano policję. Policjanci razem z pracownikami PKP poszli sprawdzić, co dzieje się z nastawniczym. Budka dróżnicza była zamknięta, więc policjanci wyłamali drzwi. W środku zastali beztrosko śpiących mężczyzn.
Sąd może jednak za tą beztroskę surowo ukarać nastawniczego. Grozi mu 5 lat więzienia i dyscyplinarne zwolnienie z pracy.