Żadna polska linia promowa nie chce zobowiązać się do zostawiania fekaliów w portach - pisze DZIENNIK. Armatorzy wolą zaoszczędzić i zrzucać nieczystości do morza.
IZABELA MARCZAK: Co pan na to jako minister, że polscy przewoźnicy zrzucają wprost do morza ścieki, które zanieczyszczają Bałtyk?
RAFAŁ WIECHECKI: No, ale kto widział, że zrzucają?
Sami się przyznają, że zrzucają.
To, co jest na polskim morzu, odbywa się zgodnie z prawem, pod okiem odpowiednich straży. Reguluje to konwencja MARPOL-u. Z naszej strony nie ma żadnych nadużyć.
A czy nie jest nadużyciem zrzucanie ścieków do morza, kiedy można je zostawiać w porcie? Dlaczego armatorzy z innych państw mogą zachowywać się zgodnie z zasadami ekologii, a polscy nie?
Jeżeli jesteśmy członkiem wspólnoty Unii Europejskiej, to podlegamy prawom Międzynarodowej Organizacji Morskiej. Stosujemy się do jej przepisów.
W jaki sposób się stosujemy?
Mogę podać wiele przykładów.
Poproszę.
Na przykład "Dar Młodzieży" ma wewnątrz statku zamontowane oczyszczalnie.
Dwaj najwięksi polscy przewoźnicy przyznali się nam, że spuszczają ścieki do morza, mimo iż mogliby przynajmniej jedną trzecią z nich za darmo wypompowywać w porcie. Nie robią tego, bo jak twierdzą, to im się nie opłaca albo zwyczajnie im się nie chce. Nie można by jednak jakoś ich do tego zachęcić?
Jesteśmy zobligowani do wypełniania konwencji i ją wypełniamy. Nie możemy dopłacać armatorom za zrzucanie ścieków w portach, bo nas zwyczajnie na to nie stać. Nie zgadzam się także, że Szwedzi czy Finowie są ekologiczni, a my nie. To nieprawda. W kwestii trzymania standardów środowiskowych i bezpieczeństwa morskiego jesteśmy na czwartym miejscu wśród krajów nadbałtyckich.
Po kim?
Na tę chwilę nie pamiętam, musiałbym sprawdzić.
Ale czy dla pana naprawdę apel ekologów nie jest logiczny? Skoro można postępować, nie niszcząc natury, skoro nasze porty są gotowe do przyjmowania ścieków z promów, to dlaczego tego nie robić?
Organizacje ekologiczne, ech... ich argumenty są często przesadzone i bezpodstawne. Potrafią sprawy doprowadzić do absurdu. Czasem się zastanawiam, czy jakieś konkurencyjne linie nie zapłaciły za rozpowszechnianie tak złych informacji o polskich przewoźnikach.
Rafał Wiechecki, minister gospodarki morskiej
RAFAŁ WIECHECKI: No, ale kto widział, że zrzucają?
Sami się przyznają, że zrzucają.
To, co jest na polskim morzu, odbywa się zgodnie z prawem, pod okiem odpowiednich straży. Reguluje to konwencja MARPOL-u. Z naszej strony nie ma żadnych nadużyć.
A czy nie jest nadużyciem zrzucanie ścieków do morza, kiedy można je zostawiać w porcie? Dlaczego armatorzy z innych państw mogą zachowywać się zgodnie z zasadami ekologii, a polscy nie?
Jeżeli jesteśmy członkiem wspólnoty Unii Europejskiej, to podlegamy prawom Międzynarodowej Organizacji Morskiej. Stosujemy się do jej przepisów.
W jaki sposób się stosujemy?
Mogę podać wiele przykładów.
Poproszę.
Na przykład "Dar Młodzieży" ma wewnątrz statku zamontowane oczyszczalnie.
Dwaj najwięksi polscy przewoźnicy przyznali się nam, że spuszczają ścieki do morza, mimo iż mogliby przynajmniej jedną trzecią z nich za darmo wypompowywać w porcie. Nie robią tego, bo jak twierdzą, to im się nie opłaca albo zwyczajnie im się nie chce. Nie można by jednak jakoś ich do tego zachęcić?
Jesteśmy zobligowani do wypełniania konwencji i ją wypełniamy. Nie możemy dopłacać armatorom za zrzucanie ścieków w portach, bo nas zwyczajnie na to nie stać. Nie zgadzam się także, że Szwedzi czy Finowie są ekologiczni, a my nie. To nieprawda. W kwestii trzymania standardów środowiskowych i bezpieczeństwa morskiego jesteśmy na czwartym miejscu wśród krajów nadbałtyckich.
Po kim?
Na tę chwilę nie pamiętam, musiałbym sprawdzić.
Ale czy dla pana naprawdę apel ekologów nie jest logiczny? Skoro można postępować, nie niszcząc natury, skoro nasze porty są gotowe do przyjmowania ścieków z promów, to dlaczego tego nie robić?
Organizacje ekologiczne, ech... ich argumenty są często przesadzone i bezpodstawne. Potrafią sprawy doprowadzić do absurdu. Czasem się zastanawiam, czy jakieś konkurencyjne linie nie zapłaciły za rozpowszechnianie tak złych informacji o polskich przewoźnikach.
Rafał Wiechecki, minister gospodarki morskiej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|