Anna Monkos: Dlaczego Federacja napisała list do Romana Giertycha?
Wanda Nowicka: Od kilkunastu lat prowadzimy telefon zaufania i wakacyjny telefon dla młodzieży. Oba cieszą się ogromnym zainteresowaniem. Wiele młodych osób kontaktowało się z nami,
przebywając na koloniach. Okazuje się, że wiedza dotycząca życia seksualnego jest bardzo uboga. Zdarzają się przypadki molestowania seksualnego. Instytucje, które organizują kolonie są
absolutnie nieprzygotowane, żeby sobie radzić z tym problemem.
Wakacje sprzyjają wczesnej inicjacji seksualnej?
Tak. Dzieje się tak, bo chłopcy i dziewczęta są razem 24 godziny na dobę. Hormony buzują, a okazja czyni złodzieja.
Dlatego tak ważne, żeby wychowawcy umieli sobie radzić z takimi sytuacjami. Żeby nie chowali głowy w piasek. Żeby potrafili odpowiedzieć na pytania i dać wsparcie młodzieży. Lepiej umieć
zapobiec ciąży niż pozwolić, by młodej dziewczynie po wakacjach zawalił się świat.
Wierzy pani, że Roman Giertych posłucha tych argumentów?
Musimy wierzyć, że rozsądek kiedyś zwycięży, choć mamy poważne obawy, że obecne władze MEN wolą nie dostrzegać tych problemów. Ale musimy wierzyć, że coś się kiedyś zmieni. Minister
Giertych wyszedł z inicjatywą liczenia nastolatek w ciąży. Może wiedza o skali tego zjawiska jakoś na niego wpłynie.
Wanda Nowicka, przewodnicząca Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny