Ogień sięgnął trzeciego piętra. Kilka mieszkań ma całkowicie wypalone okna - prawdopodobnie płomienie nie dotarły do wnętrza, ale spustoszenie siała tam woda ze strażackich węży,
która lała się strumieniami. Także zaparkowane w pobliżu auta są mocno osmalone, dwa samochody spłonęły.
Słup ognia bił tuż przy ścianie budynku. 40 strażaków postawiło tzw. kurtynę wodną, by ogień nie zajął kolejnych mieszkań i bloków. Strażacy tłumaczą, że nie mogli ugasić pożaru,
dopóki nie wypali się cały gaz z rury. Inaczej ulatniający się gaz mógłby wybuchnąć.
Policja zamknęła ulicę i ewakuowała okolicznych mieszkańców.
Nikt nie został ranny. Ludzie powrócili już do swoich mieszkań, choć na gaz poczekają co najmniej do końca dnia. Gazownia twierdzi, że był to nieszczęśliwy wypadek i zapewnia, że jest
ubezpieczona od takich zdarzeń. Dlatego właściciele aut i mieszkań dostaną odszkodowania za zniszczenia.