Dziennik Gazeta Prawana logo

Koszmarna podróż na wakacje

13 października 2007, 16:20
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Wybierasz się z dziećmi na wakacje, zajmujesz miejsce w pociągu, cieszysz się, bo siedzicie wygodnie i właśnie zaczynacie wymarzoną podróż. Niestety, nie ma się co łudzić, że przebiegnie ona spokojnie. Musisz uzbroić się w cierpliwość i mieć nerwy ze stali, by znieść drogę w brudzie, tłoku i pośród hord balangowiczów. Najwyższy czas, by zrobić z tym porządek - apeluje "Fakt".

Podróż pociągiem to, mówiąc najkrócej, horror. To, jak wygląda, sprawdziliśmy na własnej skórze. Reporter "Faktu" wsiadł wraz z pasażerami do pociągu relacji KrakówHel. Przerażająco jest już na dworcu: z każdego kąta bije smród moczu, na ławkach rozwalają się zapijaczeni menele, brudno tak, że można się przykleić.

W wagonie jedzie wiele rodzin z małymi dziećmi. Maluchy wychodzą na korytarz, śmieją się. Ta sielanka potrwa już niedługo - przewiduje "Fakt". Na każdej stacji wsiadają kolejni ludzie, zaczynają się zapełniać korytarze. Na początku w pociągu można spotkać patrol policji, sokistów, nawet żandarmerię. Co z tego, skoro wysiadają, pouczając tylko dwie osoby pijące piwo i do końca, do samego Gdańska, nie pojawiają się już wcale.

A mieliby co robić. Na korytarzach trwa prawdziwa pijacka impreza. Alkohol leje się strumieniami. Nikt nie przejmuje się tym, że obok są dzieci. Są bluźnierstwa, niewybredne dowcipy i obleśne zachowania. Nieśmiałe protesty pasażerów nie wywołują żadnej reakcji. Żaden palacz nie zwraca uwagi, że jedzie w wagonie dla niepalących - stwierdza "Fakt".

"Więcej już pociągiem nie pojadę na wakacje. Nie spodziewałam się takiej hołoty" - szeptem mówi do reportera "Faktu" babcia 2,5-letniego Piotrusia. Od Warszawy do Wybrzeża w wagonie nie pojawia się żaden konduktor ani nikt ze służb. Bez żadnych problemów za to sprzedaje zimne piwo 50-letni mężczyzna.

Ochrypłe od ryków głosy wulgarnych mężczyzn nie milkną do rana. Co chwila ktoś przedziera się do ubikacji, żeby zwymiotować. Jeśli akurat jest zajęta, robi to wprost przez okno. Innym pasażerom trudno jest przecisnąć się do WC przez zalegających w przejściach zmorzonych trunkami imprezowiczów. Po dotarciu na miejsce zresztą wiele osób rezygnuje z wejścia do ubikacji - pisze "Fakt".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj