Dziennik Gazeta Prawana logo

Zaskakujący finał afery po rzezi w Nangar Khel

16 lipca 2010, 06:27
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Wszyscy żołnierze z Nangar Khel pozostaną w areszcie
Wszyscy żołnierze z Nangar Khel pozostaną w areszcie/Inne
Już we wrześniu może upaść akt oskarżenia wobec siedmiu żołnierzy za zabicie cywili z afgańskiej wioski  Nangar Khel. Wiele wskazuje na to, że wojskowa prokuratura nie zdąży do tego czasu uzupełnić dowodów.

W czerwcu Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie odesłał oskarżycielom akt oskarżenia. Sąd kazał przeprowadzić Wojskowej Prokuraturze Okręgowej w Poznaniu dodatkowe dowody. Oskarżyciele mają zdobyć m.in. nasłuchy radiowe amerykańskiego wywiadu z dnia tragedii, protokoły pierwszych przesłuchań po niej, dokumentację medyczną pomocy udzielonej ofiarom ostrzału, przesłuchanie amerykańskich lekarzy udzielających pierwszej pomocy, uzyskanie opinii biegłych kartografów co do dokładnego usytuowania moździerza, z którego pociski spadły na wioskę.

Jak dowiedział się „DGP”, wojskowi prokuratorzy poszukują też amerykańskiego meldunku, który trafił do płk. Martina Schweitzera, dowódcy 4. grupy bojowej w Afganistanie. Schweitzer bronił polskich żołnierzy, tłumacząc, że meldunki i obserwacja satelitarna wskazywała na dużą aktywność talibów w okolicy Nangar Khel. I że podobne incydenty często zdarzają się w amerykańskiej armii. W czasie wojny w Afganistanie wielokrotnie doszło do zabicia cywili w niejasnych okolicznościach.

Jednym z przykładów jest atak amerykańskiego lotnictwa na dwa zbiorniki paliwa w Kunduz w zeszłym roku. Amerykanie podjęli akcję na prośbę niemieckich żołnierzy, którzy obawiali się, że talibowie wykorzystają zbiorniki jako płonące pochodnie. Dostali polecenie celowania w ludzi. Zależnie od szacunków w operacji zginęło od 17 do 142 cywili. Akcje doprowadziła do skandalu w Niemczech, jednak amerykańscy piloci nie zostali pociągnięci do odpowiedzialności.

– Niektóre czynności zlecone przez sąd już wykonaliśmy. Pomaga nam polski prokurator przy kontyngencie w Afganistanie – powiedział „DGP” płk Jakub Mytych z wojskowej prokuratury w Poznaniu. Dodał, że zdaniem prokuratury sąd mógł sam przeprowadzić te dowody w trakcie procesu żołnierzy oskarżonych o zbrodnię wojenną. – Kodeks postępowania karnego przewiduje taką możliwość. Sąd mógł np. wyznaczyć innego sędziego, który by przeprowadził brakujące dowody – tłumaczy płk Mytych.

Co się stanie, jeżeli prokuratura nie zdąży do 3 września? – Sąd może rozpatrzyć sprawę na korzyść oskarżonych – przyznaje wojskowy prokurator. Czy w takim razie oskarżyciele wygrają wyścig z czasem? – To okaże się we wrześniu.

Maciej Duda

współpraca Jędrzej Bielecki

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj