Przesłuchanie już było, ale lista pytań wcale nie jest krótsza. Polscy śledczy chcą sami przepytać dwóch kontrolerów lotów, którzy pracowali na lotnisku pod Smoleńskiem w dniu katastrofy Tu-154M - podaje RMF. W ich zeznaniach, które dostaliśmy z Rosji, pojawiają się bowiem rozbieżności.
Wciąż jeszcze trwa tłumaczenie zeznań, ale wiadomo już, że słowa kontrolerów w pewnych momentach są sprzeczne i niejasne. Z dokumentów wynika m.in., że jeden z kontrolerów był w tym samym czasie przesłuchiwany przez dwóch śledczych. Niejasności te będą mogły zostać wyjaśnione pod warunkiem, że mężczyźni stawią się na przesłuchania w Polsce. A to z kolei możliwe jest jeśli zapewnione zostanie im bezpieczeństwo i opłacona podróż. Najwcześniej jednak za kilka miesięcy - podaje RMF.
Wciąż bowiem polscy śledczy nie doczekali się przekazania bardzo ważnych materiałów w- protokołów z sekcji zwłok ofiar. Do tego trwa tłumaczenie dostarczanych przez stronę rosyjską dokumentów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło RMF FM
Powiązane