Dziennik Gazeta Prawana logo

Schnapsgate poczeka jeszcze na apelację

14 października 2010, 10:20
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Kiedyś wwieźli do Polski ogromne ilości spirytusu Royal. W 1991 roku, w Hamburgu, jeden z nich wyleciał w powietrze. Drugi miał trafi na ćwierć wieku do więzienia - wciąż jednak czeka na ostateczny wyrok.

Wbrew wcześniejszym planom przed Sądem Apelacyjnym w Katowicach nie odbyła się w czwartek rozprawa odwoławcza w procesie Mieczysława M., oskarżonego w sprawie zamachu bombowego w Hamburgu w 1991 r., w którym zginął biznesmen Zbigniew Nawrot. W ubiegłym roku Sąd Okręgowy w Bielsku-Białej skazał M. na 25 lat więzienia i utratę praw publicznych na siedem lat za podżeganie i pomoc w zamachu.

Czwartkową rozprawę odroczono na wniosek obrony. "Oskarżony niedawno przeszedł operację i - jak wynika z przesłanego do sądu zaświadczenia lekarskiego - stan jego zdrowia nie pozwala na uczestniczenie w rozprawie" - powiedział PAP przewodniczący II Wydziału Karnego w Sądzie Apelacyjnym w Katowicach, Mariusz Żak. Sędzia dodał, że dotychczas nie wyznaczono kolejnego terminu rozprawy, powinno do niej dojść mniej więcej za miesiąc.

Mieczysław M. i Zbigniew Nawrot byli głównymi bohaterami tak zwanej Schnapsgate, afery gospodarczej z lat 1990-1991. Wykorzystując luki w przepisach podatkowych, wwieźli do Polski ogromne ilości spirytusu Royal. Była to jedna z pierwszych afer gospodarczych III RP.

Według śledztwa, Mieczysław M. wynajął do zabójstwa Nawrota kolegę z dzieciństwa - Jerzego B. - szantażując go, że powiadomi policję o jego kryminalnej przeszłości. Groził też jego rodzinie. Jerzemu B. w podłożeniu bomby pomagał Jan N. Bomba eksplodowała pod należącym do Nawrota ferrari testarossa 1 listopada 1991 roku w Hamburgu. W wyniku wybuchu ofiara doznała poparzeń 60 proc. ciała. Nawrot zmarł w hamburskiej klinice 19 listopada. Ranna w zamachu została także znajoma biznesmena, Cecylia C.

Mieczysław M. przez kilkanaście lat, aż do 24 kwietnia 2007 roku, ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości. Został zatrzymany w domu byłej żony w podbielskim Jaworzu. W akcji uczestniczyło ponad 100 policjantów z Centralnego Biura Śledczego, Komendy Głównej Policji, antyterrorystów z Katowic, Krakowa i Wrocławia oraz funkcjonariuszy Samodzielnego Pododdziału Prewencji w Bielsku-Białej.

Podczas procesu oskarżony konsekwentnie nie przyznawał się do winy. W sprawie tego zamachu bielski sąd okręgowy skazał już w latach 90. Jerzego B. na 25 lat więzienia. Drugi z zabójców - Jan N. - został skazany na 12 lat więzienia.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj