Dziennik Gazeta Prawana logo

Wyłudzali pieniądze "na wnuczka". Trafią za kratki na kilka lat

13 grudnia 2010, 12:05
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Olsztyński sąd wysłuchuje mów końcowych w procesie o lincz we Włodowie
Olsztyński sąd wysłuchuje mów końcowych w procesie o lincz we Włodowie/Inne
Kar od roku i dwóch miesięcy do 4,5 roku więzienia oraz konieczności naprawienia szkody zażądał w poniedziałek prokurator na zakończenie procesu trzech oskarżonych o oszustwa tzw. metodą na wnuczka. Wyrok Sądu Okręgowego w Białymstoku ma być ogłoszony w piątek.

Przewód sądowy został zamknięty po odczytaniu zeznań dwóch dodatkowych świadków, przesłuchanych w Ostrowie Wielkopolskim i Nowym Sączu. Oskarżonych na poniedziałkowej rozprawie nie było. Na początku śledztwa byli aresztowani, ale obecnie przebywają na wolności.

Oskarżona przed białostockim sądem grupa działała w różnych miastach Polski (jedna osoba jest poszukiwana listem gończym) w identyczny sposób. Wytypowana z książki telefonicznej osoba, która - w ich ocenie - powinna być w podeszłym wieku (brali pod uwagę imiona popularne wiele lat temu), była przekonywana, że dzwoni np. jej wnuk, który jest w pilnej potrzebie finansowej. Zmieniony głos przestępcy tłumaczyli najczęściej chorobą. Potem mówili, że po pieniądze przyjdzie kolega.

Starsi ludzie oddawali oszustom oszczędności wielu lat, likwidując nawet lokaty w bankach. Dopiero po fakcie sprawdzali, czy bliscy rzeczywiście wysyłali kogoś po pieniądze. Przestępcy byli na tyle bezczelni, że po dokonaniu oszustw potrafili dzwonić z podziękowaniami za przekazanie gotówki.

Oskarżeni o oszustwo to mieszkańcy okolic Wałbrzycha, mają od 27 do 33 lat. Jeden z nich to recydywista. Nie wiadomo, ile dokładnie takich oszustw mają na koncie. Część z nich to próby nieudane. Podczas jednej z nich, w lipcu 2008 roku w Lublinie, kobieta zawiadomiła policję i pierwszy z oszustów został zatrzymany.

W akcie oskarżenia wymienionych zostało dziewiętnaście poszkodowanych osób, które straciły ok. 200 tys. zł. To mieszkańcy Białegostoku, Ostrowa Wielkopolskiego, Augustowa, Sanoka i Lublina.

Oszustwa "na wnuczka" policja odnotowuje od wielu lat i uważa je za jeden z najpopularniejszych sposobów wyłudzania pieniędzy. Mimo apeli, akcji informacyjnych, przestępcy znajdują łatwowierne, starsze osoby, które dają się zwieść.

Policjanci podkreślają, że sprawcy wykorzystują naiwność i dobre serce starszych ludzi. Zabierają im często oszczędności życia. Jednorazowo są to bowiem kwoty rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych. Policjanci apelują, by po takim telefonie a przed przekazaniem pieniędzy sprawdzić, czy rzeczywiście rozmawiali z osobą bliską, a nie z oszustem.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj