Dziennik Gazeta Prawana logo

Wyłudzili od staruszki 60 tysięcy złotych "na wnuczka"

8 lutego 2011, 21:42
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Wyłudzili od staruszki 60 tysięcy złotych "na wnuczka"
Shutterstock
Prawie 60 tys. zł straciła w Białymstoku staruszka oszukana metodą "na wnuczka", po telefonie od mężczyzny podającego się za jej syna. Oszust wyłudził od niej pieniądze potrzebne rzekomo na zapłacenie poszkodowanym w wypadku.

Jak poinformował we wtorek zespół prasowy podlaskiej policji, mężczyzna, który zadzwonił do 80-letniej mieszkanki Białegostoku, przekonał ją, że jest jej synem a zmieniony głos tłumaczył chrypką. Powiedział, że doszło do wypadku drogowego i że potrzebuje szybko 47 tys. zł na zapłacenie poszkodowanym. Powoływał się przy tym na stojącego obok niego "komisarza", który także rozmawiał telefonicznie ze staruszką.

Zgodnie ze schematem oszustwa tą metodą, przestępca zapowiedział, że po pieniądze przyjdzie jego kolega. Bez sprawdzania, czy rzeczywiście syn jest w potrzebie finansowej, kobieta przekazała mężczyźnie, który odwiedził ją niedługo po telefonicznej rozmowie, 12 tys. zł oraz 10 tys. dolarów.

Oszuści byli na tyle zuchwali, że mężczyzna podający się za jej syna zadzwonił tuż potem i poprosił jeszcze o 5 tys. dolarów, które kobieta także przekazała "koledze". Dopiero dwie godziny później zadzwoniła do syna i wtedy zorientowała się, że została oszukana.

Policja szuka też oszustów, którzy w podobny sposób, w styczniu, oszukali 88-letnią mieszkankę Łomży. Ta przekazała im 5 tys. zł, które wypłaciła z konta. W tym przypadku policji udało się sporządzić portret pamięciowy mężczyzny, który odebrał pieniądze.

Oszustwa "na wnuczka" w różnych jego wariantach (oszuści podają się też np. za syna czy córkę) policja odnotowuje od wielu lat i uważa je za jeden z najpopularniejszych sposobów wyłudzania pieniędzy. Mimo apeli, akcji informacyjnych, przestępcy wciąż znajdują łatwowierne, starsze osoby, które dają się zwieść.

Policjanci podkreślają, że sprawcy wykorzystują naiwność i dobre serce starszych ludzi. Zabierają im często oszczędności życia. Jednorazowo są to bowiem kwoty rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych. Policjanci apelują, by po takim telefonie, a przed przekazaniem pieniędzy, sprawdzić, czy rzeczywiście rozmawiali z osobą bliską, a nie z oszustem. W razie podejrzeń należy zawiadomić policję.

Podobnych rad udziela Związek Banków Polskich. Apeluje, by nigdy nie przekazywać pieniędzy osobom, których się nie zna a prośbę o pomoc potwierdzać osobiście u krewnych, a w przypadku wątpliwości - zawiadamiać policję.

Informator "Jak nie paść ofiarą oszustwa metodą +na wnuczka+" został przygotowany przez Związek Banków Polskich we współpracy z Komendą Stołeczną Policji. Opublikowano go na stronach internetowych www.DokumentyZastrzezone.pl oraz www.zbp.pl.

Według statystyk Komendy Stołecznej Policji, w roku 2010 odnotowano ponad 300 postępowań prowadzonych w sprawie tego rodzaju oszustw. W roku 2009 było ich 229. Łączna kwota strat w ciągu tych dwóch lat sięgnęła około 5 mln 714 tys. zł, w tym w gotówce 5 mln 361 tys. 240 zł, 43 tys. 900 dolarów i 49 tys. 600 euro oraz biżuterii o wartości 21 tys. zł.

Statystycznie ofiarami przestępstw metodą na "wnuczka" są osoby w wieku od 50 do 97 lat. Najczęściej jednak są to ci, którzy ukończyli 70. rok życia.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj