Dziennik Gazeta Prawana logo

Pilot odmówił prezydentowi. "Czułem, że walę głową w mur"

29 marca 2011, 09:55
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Pilot odmówił prezydentowi. "Czułem, że walę głową w mur"
Inne
Major Grzegorz Pietruczuk opowiada w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" co go spotkało, gdy w 2008 r. odmówił prezydentowi Kaczyńskiemu lotu do objętej wojną stolicy Gruzji. Wyznaje, że najbardziej dotknęły go posądzenia o tchórzostwo.

- Latam do Iraku, do Afganistanu, latałem w czasie konfliktu do Bośni, do Czadu i nigdy strachu nie czułem. Odmowa prezydentowi wymagała wielkiej odwagi - podkreśla pilot i ujawnia okoliczności towarzyszące tamtym wydarzeniom. "To <tchórzostwo> zabolało mnie najbardziej. Dla żołnierza to największa obelga. Ja po prostu starałem się wykonywać swoją pracę jak najlepiej" - stwierdza mjr Pietruczuk. Zapewnia jednak, że "od początku do końca" był przekonany o tym, że postępuje słusznie.

O tym, że samolot ma lecieć nie do Gandży w Azerbejdżanie, a do gruzińskiej stolicy, powiedzieli majorowi prezydenccy ministrowie: Władysław Stasiak i Maciej Łopiński. Pilot odpowiedział, że najpierw musi sprawdzić, czy możliwe jest bezpieczne lądowanie w Tbilisi. Okazało się, że wie zbyt mało, by wykonać zadanie. "Nie mieliśmy zgody dyplomatycznej na lot do Gruzji, nie mieliśmy informacji o sytuacji pogodowej na lotnisku, o jego stanie, o systemach nawigacyjnych. Tam trwał konflikt zbrojny. Nie wiedziałem, czy będę miał jakąkolwiek łączność radiową. I wreszcie nad terytorium Gruzji operowały rosyjskie samoloty bojowe" - wylicza Pietruczuk.

Pilot mówi także, że gen. Krzysztof Załęski, p.o. dowódca wojsk lotniczych, pytał go, czy na stanowisku kapitana może go zastąpić drugi pilot, Arkadiusz Protasiuk. "Nie było takiej możliwości, bo wtedy Arek nie był wyszkolonym dowódcą załogi" - wyjaśnia major. Dodaje jednak, że nawet gdyby było to wtedy możliwe, Protasiuk - który był świadkiem całej tej sytuacji - także odmówiłby lotu do Tbilisi.

"Miałem wrażenie, że walę głową w mur. Bo na moje racjonalne argumenty nie było żadnej merytorycznej argumentacji. Żadnej. Była tylko argumentacja polityczna, że musimy wylądować przed prezydentem Sarkozym" - przekonuje pilot.

Pietruczuk nie chciał jednak odpowiedzieć na pytanie czy według niego przyczyną niezrozumiałych decyzji kpt. Arkadiusza Protasiuka mogły być naciski na niego, by lądował w Smoleńsku. - "Przez głowę mi przeszło, że tak mogło być", powiedział tylko.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Gazeta Wyborcza
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj