Dziennik Gazeta Prawana logo

Wielki powrót "blue taxi"? Na sygnale wieźli jedzenie

18 sierpnia 2011, 12:01
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Wielki powrót "blue taxi"? Na sygnale wieźli jedzenie
Shutterstock
Radiowóz na sygnale wjeżdża na łebski deptak, po którym spacerują tłumy wczasowiczów. Gdy powoli przejeżdża, na moment podchodzi do niego kobieta. Szybko chwyta podany przez kierującego samochodem policjanta pakunek i znika. A co było w środku? Jednorazowe pudełko, w które w barach pakuje się jedzenie.

O sprawie donoszą lokalne media, w tym "Dziennik Bałtycki". Wszystko wydarzyło się w świąteczny poniedziałek późnym popołudniem. Na zaludniony deptak przy ulicy Kościuszki w Łebie podjechał policyjny radiowóz na sygnale. Z jednego ze sklepów z pamiątkami wybiegła kobieta. Podeszła do policyjnego auta, szybko zabrała zawiniątko podane przez kierującego radiowozem policjanta. Było to jednorazowe opakowanie, do którego zazwyczaj pakuje się jedzenie. Chwilę potem auto odjechało.

Wszystko zarejestrowały kamery miejskiego monitoringu. Nagranie prezentuje "Dziennik Bałtycki" i serwis "Głosu Pomorza".

http://www.youtube.com/watch?v=-qYyIykGnSE

Poza tym policjanci szczególnie nie kryli się ze swoją misją - na deptak wjechali z włączonym sygnałem świetlnym i dźwiękowym.
"Dziennik Bałtycki" opisując reakcje przechodniów, relacjonuje, że nie kryli oni oburzenia i dodawali, że podobne sytuacje zdarzały się już wcześniej.

Postawą policjantów oburzony jest także Andrzej Strzechmiński, burmistrz miasta. "To hańba, że policja zajmuje się wożeniem jedzenia po Łebie" - powiedział "Dziennikowi Bałtyckiemu". O sprawie wie już komendant wojewódzki. "Jeśli postępowanie wykaże, że funkcjonariusz dopuścił się naruszenia dyscypliny służbowej i obowiązującego go regulaminu, wówczas bezwzględnie wobec niego wyciągnięte zostaną konsekwencje dyscyplinarne" - zapowiedział podinspektor Jan Kościuk, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku. Karą może być odebranie mu premii i utrata szansy na awans. Stać się tak może jednak tylko, jeśli zostanie udowodnione, że przejazd ulicą Kościuszki był nieuzasadniony.

Szerokim echem odbił się incydent sprzed czterech lat, kiedy to Marek Surmacz, ówczesny wiceszef MSWiA, miał osobiście dzwonić do dyżurnego policji z poleceniem zamówienia gorących kanapek i dostarczenia ich na dworzec we Wrocławiu. Tam policjanci mieli podać je podróżującej pociągiem wiceminister pracy Elżbiecie Rafalskiej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Media
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj