Tylko z podwarszawskiego centrum handlowego w Wólce Kosowskiej dziennie transferowano nawet milion dolarów.
Reklama

Cło, ludzie, narkotyki

Według informacji „DGP” polskie służby na trop przestępstw trafiły przed rokiem. Wkrótce pod nadzorem ABW zaczęło działać międzynarodowe „konsorcjum śledcze”, w skład którego weszły służby z Ukrainy, Łotwy, Litwy oraz Czech.
– W każdym z tych krajów funkcjonowała część tej samej organizacji. Dopiero skoordynowanie działań, dzielenie się na bieżąco informacjami pozwoliło uchwycić pełną skalę tego przestępczego przedsięwzięcia – mówi „DGP” wysoki rangą oficer ABW.
Największa część nielegalnych zysków pochodziła z oszustw celnych przy imporcie towarów produkowanych na Dalekim Wschodzie. Jednak, jak podejrzewają śledczy, tą samą drogą krążyły zyski z organizacji przemytu ludzi, a także produkcji i handlu narkotykami. – Towar docierał do Europy głównie przez niemieckie porty. Po drodze fałszowano dokumenty celne, wielokrotnie zaniżając jego wartość – wyjaśnia nasz rozmówca ze służb.
Na zwołanej wczoraj specjalnej konferencji prasowej prokurator nadzorująca śledztwo Hanna Gorajska-Majewska tłumaczyła, że w Polsce w ogóle nie uiszczano podatków od sprowadzanych towarów. – Straty dla budżetu mogą być miliardowe. Proceder dotyczył wszystkich towarów: odzieży, sprzętu AGD – wyjaśniła prokurator.
Centrum handlu przemyconymi towarami dla Europy Środkowo-Wschodniej znajdowało się w podwarszawskiej Wólce Kosowskiej. Zyski były transferowane za wschodnią granicę.



Bankowcy też zatrzymani

Podczas przeszukań funkcjonariusze Straży Granicznej oraz ABW odkrywali specjalne skrytki i sejfy, w których przetrzymywan o pieniadze. W paczkach po 300 – 400 tysięcy dolarów trafiały do kurierów.
Z naszych informacji wynika, że śledczy czekali na transfer konkretnej kwoty – tak, aby mogli udowodnić, że były to pieniądze pochodzące z handlu przemycanymi towarami. W miniony czwartek śledzili kurierów, którzy samochodami i pociągami wieźli na Ukrainę około miliona dolarów. Po przekroczeniu granicy obserwację podjęli funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa Ukrainy, których kurierzy doprowadzili do obywatela Wietnamu, współwłaściciela trzech instytucji parabankowych.
Biznesmeni z Wólki Kosowskiej mieli również drugi, bankowy kanał transferu zysków. Dokładnie 10 sierpnia funkcjonariusze ABW zatrzymali cztery osoby, w tym szefów warszawskiego oddziału jednego z dużych komercyjnych banków. W zamian za łapówki łamali oni prawo i nie informowali generalnego inspektora informacji finansowej o podejrzanych transferach ogromnych kwot. Z tego banku trafiały one na Litwę, gdzie również cztery osoby zostały zatrzymane, a na kontach tamtejsze służby zabezpieczyły równowartość około 5 milionów euro. Polscy śledczy odmówili wczoraj odpowiedzi na pytanie, czy z ich śledztwemwiążą niedawny pożar, który niemal doszczętnie strawił Centrum Handlowe na początku lata.