Polscy specjaliści prowadzili badania w Smoleńsku przez miesiąc. Wrócili dwa tygodnie temu.
"Rzeczpospolita" pisze, iż informację o tym, że prokuratura od kilkunastu dni zna wyniki ekspertyz, potwierdzono w rozmowie z prokuratorem generalnym Andrzejem Seremetem.
Polscy śledczy mieli wątpliwości co do rosyjskiej ekspertyzy pirotechnicznej i odmówili podpisania ostatecznej opinii o przyczynach zgonu bez dokładnego przebadania wraku tupolewa.
Chcieli ponownie wyjechać do Smoleńska.
- pisze "Rzeczpospolita".
Do Smoleńska razem z prokuratorami pojechali pirotechnicy z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego oraz Centralnego Biura Śledczego.
- czytamy w "Rzeczpospolitej".
Te substancje znaleziono także w innych miejscach, m.in. na śródpłaciu Tu-154. Było ich tyle, że jedno z urządzeń używanych przez specjalistów wyczerpało skalę.
Podobne wyniki dało badanie miejsca katastrofy.
"Rzeczpospolita" twierdzi, że wiadomość o tym odkryciu przekazano Prokuratorowi Generalnemu, a ten z kolei poinformował premiera Donalda Tuska.
- czytamy na łamach gazety.