Sędzia Tuleya wyjaśnia, że zawiadomienia, z których jedno trafiło do Prokuratury Okręgowej, drugie do szefa CBA Pawła Wojtunika, dotyczą nie doniesienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, a o uchybień.
– mówi Igor Tuleya w rozmowie z "Gazetą Polską Codziennie". - wyjaśnia.
Jednocześnie zastrzega, że nie chciał obrazić środowisk patriotycznych, kiedy w czasie ustnego uzasadniania wyroku na Mirosława G. użył określenia "konwejer". Tak określano pierwotnie wielodniowe przesłuchania, którym poddawano osoby w latach 40. i 50. Wywołały one burzę i protesty wielu polityków, głównie prawicowych. Skrytykował je także minister sprawiedliwości Jarosław Gowin.
- podkreśla. - - mówi. I dodaje, że jeśli przyjdzie mu się tłumaczyć z tych słów w czasie postępowania dyscyplinarnego, uzasadni je dokładnie w ten sposób.
Podkreśla przy tym, że to, co się wydarzyło bezpośrednio po ogłoszeniu wyroku, przysłoniło meritum sprawy.
– podkreśla.