Letkiewicz definitywnie kończy swoją karierę w mundurze, przechodząc już na emeryturę. Policyjnymi zakupami i finansami kierował zaledwie od kilkunastu miesięcy. Z policyjnej uczelni w Szczytnie ściągnął go wtedy świeżo mianowany komendant główny policji Marek Działoszyński. Co ciekawe Letkiewicz jest już drugim zastępcą, którego w ostatnim czasie wymienia szef policji. Zaledwie przed tygodniem odszedł odpowiedzialny za wszystkie policyjne śledztwa i nadzór nad Centralnym Biurem Śledczym generał Andrzej Rokita.

- Trudno sobie przypomnieć tak szybko zmieniającego swoich współpracowników komendanta głównego policji. To bezprecedensowe - komentuje jeden z długoletnich komendantów wojewódzkich policji.

Jak poważne funkcje pełnił Letkiewicz, świadczą liczby. Policja to 120 tysięcy pracowników: funkcjonariuszy i cywilów. Dysponował budżetem sięgającym dziewięciu miliardów. Samych pojazdów mundurowi mają około 10 tysięcy. Te liczby świadczą, że policja to największy pracodawca w kraju i niewiele jest firm stawiających wyzwania w takiej skali kadrze zarządzającej. Sam Letkiewicz znalazł się ostatnio w ogniu krytyki prasowej. Redakcja "Rzeczpospolitej" opisała jego najnowsze oświadczenie majątkowe, z którego wynikało, że w ubiegłym roku zarobił około 500 tysięcy - dwukrotnie więcej niż sam komendant główny. Oprócz pensji to efekt wykładania na uczelniach, udziału w projektach unijnych oraz gry w znanym zespole rockowym. Według naszych nieoficjalnych informacji jednak urzędnicy resortu spraw wewnętrznych mieli wątpliwości wobec niektórych pozycji w oświadczeniu.

Znane jest już nazwisko osoby, która go zastąpi. - Następcą będzie szef garnizonu zachodniopomorskiego generał Wojciech Olbryś - usłyszeliśmy od jednego z urzędników resortu, proszącego o zachowanie anonimowości.

Taka zmiana oznacza jednak, że kolejne z województw traci swojego "policjanta numer jeden". Po niedawnych zmianach dziś nie ma szefa również w drugim co do wielkości garnizonie, na Śląsku.