Prokuratora Jerzego Mierzewskiego, który zaliczył porażkę przed warszawskim sądem okręgowym w sprawie zabójstwa szefa policji gen. Marka Papały, w pewnym momencie nadzorowało aż 13 prokuratorów. Przez 15 lat postępowania w sumie jego pracę kontrolowało kilkudziesięciu przełożonych, ale nikt nie zauważył tego, co zarzucił śledczemu sąd – że ponoć wybiórczo traktował materiał dowodowy. – – powiedział Mierzewski po wyjściu z sali sądowej.
Każda zmiana na szczeblu ministra oznaczała wymianę ekipy rządzącej w prokuraturze od góry do dołu. Wymieniali się więc też nadzorujący.
– – ocenia prof. Piotr Kruszyński, karnista z Uniwersytetu Warszawskiego.
– – uważa Jacek Skała, wiceprzewodniczący Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury RP. Tłumaczy, że piętrowy, absurdalny nadzór w prokuraturze to norma w sprawach dużego kalibru. – – pyta retorycznie Jacek Skała.
Prokurator Mierzewski mówi, że nigdy nie skrytykowano kierunku, w jakim zmierzało postępowanie. – – relacjonuje śledczy.
Powstały tylko dwie analizy wskazujące na drobne braki w postępowaniu. Sporządzono je w Prokuraturze Krajowej.
– – dodaje Skała.
– – mówi prokurator Ryszard Tłuczkiewicz, dyrektor Biura Prokuratora Generalnego. I zapewnia, że dzisiaj proces decyzyjny jest transparentny, a polecenia wydawane są na piśmie.