Andrzej Spica z Morskiej Służby Poszukiwawczej powiedział IAR, że przy temperaturze wody nieco ponad 4 stopnie Celsjusza mężczyzna nie miał szans przeżyć tak długo. W operację jego ratowania zaangażowano wiele jednostek.

Reklama

Oprócz specjalnego statku ratowniczego i promu Wawel, z którego wypadł podróżny, uczestniczyła w niej jednostka straży granicznej, prom Kopernik, który płynął do Szwecji, jednostka policyjna, statek Kapitanatu Portu i pilotówka. Przerwano poszukiwania dopiero po upewnieniu się, że nie ma żadnych szans odnalezienia żywego człowieka.

Do wypadku doszło wczoraj po 19-tej przed samym wejściem do portu. Natychmiast po wypadnięciu mężczyzny za burtę załoga promu wyrzuciła koła ratunkowe i zawiadomiła odpowiednie służby.

Koła odnaleziono, lecz nie było przy nich człowieka. Użyto aparatury noktowizyjnej, pozwalającej na odszukanie osoby, pływającej po powierzchni morza. Przerwano akcję dopiero nad ranem po dokładnym przeczesaniu całego akwenu i wyczerpaniu wszystkich możliwości ratunku.

Przyczyny wypadku nie są znane. Zbada je specjalna komisja.