Po raz pierwszy w historii zaproszenia imienne otrzymał premier, a także wszyscy szefowie służb specjalnych. Sprawa jest poważna. Do TK wpłynęło siedem skarg dotyczących tego samego zagadnienia, czyli uprawnień policji i wszystkich służb specjalnych, które prezes trybunału połączył w jedną.
– mówi były wiceminister spraw wewnętrznych dr Zbigniew Rau.
Autorami skarg konstytucyjnych są posłowie, organizacje pozarządowe, ale też rzecznik praw obywatelskich i prokurator generalny. W swojej skardze – z ponad 100-stronicowym uzasadnieniem – poparł on stanowisko rzecznik Ireny Lipowicz. W największej mierze dotyczą one gromadzenia danych telekomunikacyjnych przez organa ścigania, czyli billingów i danych o lokalizacji dzwoniących.
W ocenie prokuratora Seremeta już sama zasada „niejawności” wykorzystywania danych telekomunikacyjnych „czyni je podatnymi na nadużycia”. Prokuraturę niepokoi również, że służby mogą je zbierać, analizować w 200 sytuacjach. A Służba Kontrwywiadu Wojskowego może po takie informacje sięgać nie tylko po to, by gromadzić dowody przestępstw, ale też do „działań kontrolnych, planistycznych czy analitycznych”.
– mówił wczoraj DGP szef policji generał Marek Działoszyński.
Tak prokurator generalny, jak rzecznik praw obywatelskich uznali za niezgodne z konstytucją również przepisy dotyczące gromadzenia billingów, lokalizacji telefonów czy numerów IP komputera. Rzecznik Lipowicz wytyka, że ustawy nie regulują precyzyjnie celu gromadzenia billingów, nie nakazują niszczenia tych, które okażą się nieprzydatne. Prawo nie reguluje też postępowania wobec notariuszy, adwokatów, lekarzy czy dziennikarzy, którzy mają ustawowo zagwarantowaną tajemnicę zawodową. A były przypadki sięgania po takie dane wobec 10 dziennikarzy.
– mówi DGP szef CBA Paweł Wojtunik. Np. wyłączenie spod inwigilacji lekarzy, adwokatów i notariuszy będzie prezentem dla przestępczości zorganizowanej.
Już dziś przestępcy próbują się ukrywać za zasłoną tajemnicy zawodowej – Józef J., skazany za wyłudzenie 400 mln ze Skarbu Państwa, założył swoje wydawnictwo i sam mianował się redaktorem naczelnym.
– ocenia były prezes Sądu Najwyższego Jerzy Stępień.
Zgadza się z nim dr Zbigniew Rau, ale ostrzega: –.