Dziennik Gazeta Prawana logo

Czas na wojskowe zakupy grupowe. Tak polska armia podąża za trendami

23 września 2015, 07:33
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Okręt podwodny
Okręt podwodny/Shutterstock
Okręty podwodne nabyte razem z Norwegią i/lub Holandią, drony zamówione wraz z 14 innymi państwami NATO, a do tego wspólne użytkowanie samolotów transportowych. Tak nasza armia podąża za trendami.

Informację o międzynarodowych zakupach (łodzi podwodnych) ujawnił niedawno wiceszef Ministerstwa Obrony Narodowej Czesław Mroczek. Inspektorat Uzbrojenia sugerował takie rozwiązanie już od co najmniej roku. Jednak sam pomysł jest jeszcze starszy. – – komentuje gen. Waldemar Skrzypczak, były wiceminister obrony narodowej.

W NATO taki system to standard. W czerwcu tego roku Sojusz ogłosił, że 15 państw członkowskich zakupi Alliance Ground Surveillance (AGS), czyli 5 zestawów bezzałogowców obserwacyjnych Global Hawk. Zasięg tych maszyn to 16 tys. km, a ich główną bazą ma być Sigonella we Włoszech. Na tego rodzaju zakup mogą sobie pozwolić tylko największe i najbogatsze państwa, dlatego tak chętnie dochodzi do podziału kosztów. Systemy mają zacząć być wykorzystywane najpóźniej w 2018 r.

Innym programem, w którym Polska bierze udział, jest Multinational MRTT Fleet. Jego celem jest budowa międzynarodowej jednostki korzystającej z powietrznych cystern. – – informuje płk Jacek Sońta, rzecznik MON.

Obecnie dzielimy się w ramach NATO m.in. wielkimi samolotami transportowymi C-17 i AN-124 oraz samolotami zwiadowczymi AWACS. – – wyjaśnia płk Jacek Sońta. – – stwierdza rzecznik. Dodaje, że przelot bez konieczności międzylądowania bywa prostszy i szybszy m.in. ze względu na obowiązujące zasady transportu materiałów niebezpiecznych (łatwiej uzyskać zgody dyplomatyczne).

MON nie ma wyliczeń, ile dzięki tego typu programom oszczędza. Można jednak pokusić się o szacunki. Do utrzymywania ciągłej operacyjności i treningu załóg potrzebne są co najmniej trzy samoloty jednego typu. W przypadku zakupu samolotów C-17 mowa o wydawaniu co najmniej 600 mln zł za jeden egzemplarz. W ramach programu Strategic Aircraft Capability możemy z niego korzystać za kilkadziesiąt milionów złotych. Co ciekawe, w ramach Strategic Airlift Interim Solution 12 krajów dzierżawi 6 antonowów 124, a koszty tej operacji są w dużej mierze uzależnione od faktycznego użycia tych maszyn przez poszczególne kraje. Tak więc jeśli w danym momencie nie ma potrzeby operacyjnej, by ich używać, to znacznie spadają wydatki MON.

Według generała Skrzypczaka wspólne kupowanie sprzętu ma sens. – – mówi Skrzypczak.

Jest jeszcze jeden argument za dzieleniem kosztów. – – stwierdza Mariusz Cielma, analityk ds. bezpieczeństwa z Dziennika Zbrojnego. Cielma wskazuje jednak na ryzyko. Jego zdaniem można sobie wyobrazić scenariusz, w którym podczas wojny ten dzielony sprzęt do nas nie dociera. W hipotetycznym konflikcie z Rosją Holendrzy czy Norwegowie najpewniej nie zgodziliby się wysłać swoich pilotów powietrznych tankowców.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj