W 2015 r. PKP PLK wydały na modernizację torów 7,7 mld zł. Na ten rok rząd planował ostre zmniejszenie wydatków: do 5,4 mld zł (taka kwota została zapisana w obowiązującym Krajowym Programie Kolejowym, który obecnie jest aktualizowany). W lutym minister infrastruktury Andrzej Adamczyk zapowiedział, że będzie to już tylko 4,3 mld zł. W maju w trakcie debaty na EKG w Katowicach dyrektor PLK Ireneusz Merchel skorygował tę kwotę do 4 mld zł. Zaś w projekcie KPK jest 3,8 mld zł. Jednak nawet ta kwota nie jest pewna. – przyznaje Mirosław Siemieniec, rzecznik PKP PLK.
ostrzega Jan Styliński, prezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa.
PKP PLK zapewniają, że nic się nie stało. – – twierdzi Mirosław Siemieniec.
– potwierdza Elżbieta Kisil, rzeczniczka Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa.
Nieoficjalnie wiemy jednak, że sytuacja w spółce wywołuje głębokie zaniepokojenie w resortach infrastruktury i rozwoju. – usłyszeliśmy od specjalisty zbliżonego do drugiego z tych ministerstw.
Wykonawcy i dostawcy obawiają się, że skoro większość zadań PLK przewidzianych jest w formule "projektuj i buduj", to przyszły rok upłynie w znacznej mierze na pracach projektowych.
– ujawnia Mirosław Siemieniec.
Inwestor przyznaje, że część projektów jest realizowana w formie "projektuj i buduj", jednak nie wszystkie. – W– usłyszeliśmy.
W branży wykonawczej panuje duże napięcie. – – twierdzi Dariusz Blocher, prezes Budimeksu.
Jego zdaniem, jeśli PLK nie zacznie na dużą skalę rozstrzygać przetargów i podpisywać umów, firmy realizujące zlecenia dla kolei mogą mieć problem m.in. z utrzymaniem obecnego zatrudnienia.
– tłumaczy Krzysztof Niemiec, wiceprezes Track Tec.
Według Jakuba Majewskiego, prezesa Fundacji Pro Kolej, bieżący sezon budowlany dla inwestycji kolejowych jest stracony. – ocenia ekspert.
Sprawne wydawanie pieniędzy jest konieczne, bo do końca 2023 r. Polska powinna przeznaczyć na inwestycje kolejowe 67 mld zł. Potem niewykorzystane unijne pieniądze przepadną. Według ustaleń DGP audyt przeprowadzony w PKP PLK wykazał, że ponad połowa projektów zaplanowanych na nową perspektywę 2014–2020 (do rozliczenia do 2023 r.) może być zagrożona nieterminowym wykonaniem. To ten dokument mógł się przyczynić do odwołania z zarządu PKP PLK Grzegorza Muszyńskiego, który odpowiadał za inwestycje.
Spółka przyznaje, że jej inwestycje skontrolowało już Centrum Unijnych Projektów Transportowych. A po audycie przygotowało rekomendacje, jak usprawnić proces realizacji.
– – podkreślił.
– ostrzega mec. Jan Styliński z PZPB.
Obecny zastój inwestycyjny jest w dużej części pochodną zaniedbań poprzedniego zarządu PKP PLK. Przed wyborami ówczesny prezes Andrzej Filip Wojciechowski uruchomił Wielką Ofensywę Inwestycji Kolejowych (WOIK), ogłaszając przetargi za 11 mld zł. Po wyborach okazała się ona chwytem marketingowym. Przetargi utknęły, bo były nieprzygotowane od strony studiów wykonalności, pozwoleń budowlanych itd. To jedna strona medalu. Ale w branży coraz częściej słyszymy, że nowa ekipa robi zbyt mało, żeby wyjść z impasu.
Do dzisiaj udało się zawrzeć kontrakty o wartości 3 proc. kwoty z WOIK – zaledwie 343 mln zł. Chodzi o kontrakt na wykonanie robót budowlanych na odcinku Krzeszowice – Kraków-Mydlniki na linii kolejowej E30 oraz projekt i montaż urządzeń sterowania ruchem na E59 od granicy woj. dolnośląskiego do miejscowości Czempiń.
– zapowiada Mirosław Siemieniec.