Jak ustaliła w środę PAP orzeczenie Sądu Rejonowego Gdańsk-Południe zapadło 7 lutego. Informację tę potwierdził rzecznik prasowy ds. karnych Sądu Okręgowego w Gdańsku, Tomasz Adamski. Rzecznik NSZZ "Solidarność" w rozmowie z PAP uznał decyzję sądu za "niedopuszczalną", która oznacza, że logo związku nie ma żadnej ochrony prawnej.
– poinformował PAP sędzia.
Zdaniem sądu, prokurator odmawiając wszczęcia śledztwa podjął "trafną decyzję merytoryczną, którą w sposób jasny i przekonujący uzasadnił". Sąd uznał, że aby mówić o odpowiedzialności karnej za czyn z ustawy o prawie własności przemysłowej koniecznym jest, aby sprawca opatrywał produkt cudzym znakiem towarowym celem wprowadzenia tego towaru do obrotu.
czytamy w uzasadnieniu orzeczenia sądu.
Według sądu, fakt, że NSZZ "Solidarność" sprzeciwia się ograniczaniu przesłanek dopuszczalności legalnego przerywania ciąży, "nie poniża tego podmiotu w opinii publicznej".
- wyjaśnił sąd.
Sąd podkreślił, że "poglądy etyczne dotyczące ochrony życia poczętego nie odnoszą się bowiem do istoty działalności takiego związku, a jego członkowie mogą mieć w tym przedmiocie rozbieżne poglądy". uznał sąd.
Zdaniem rzecznika prasowego "Solidarności" Marka Lewandowskiego, decyzja sądu jest "niedopuszczalna". – powiedział w środę PAP.
– ocenił Lewandowski.
Zażalenie na decyzję Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, która odmówiła wszczęcia śledztwa ws. wykorzystania przez organizatorów "czarnego protestu" logo związku, "Solidarność" złożyła w listopadzie 2016 r., argumentując, że użycie znaku "S" podczas tych manifestacji naruszyło dobre imię związku.
- mówił wówczas PAP Lewandowski.
"Czarny protest" odbył się 3 października 2016 r. w wielu miastach Polski. Był to wyraz sprzeciwu wobec możliwości zaostrzenia przepisów dotyczących aborcji.
Osoby promujące protest używały do rozreklamowania go w internecie grafiki, na której znalazło się logo "S". Grafika pojawiła się także na transparentach użytych przez uczestników w czasie manifestacji.
Grafika nawiązuje do plakatu "W samo południe" (autorstwa Tomasza Sarneckiego) zachęcającego do głosowania w wyborach 4 czerwca 1989 r. W pracy Sarnowskiego odwołującej się do słynnego westernu pojawił się cień postaci, którą grał Gary Cooper, ściskającej w prawej dłoni zamiast colta, kartkę do głosowania. W tle umieszczono logo "Solidarności" (jego twórcą jest Jerzy Janiszewski).
W grafice służącej promocji "czarnego protestu" także pojawia się logo "S", ale - zamiast postaci Coopera - umieszczono w niej sylwetkę kobiety w spódnicy i kowbojskim kapeluszu na głowie. Autorką grafiki jest chorwacka rzeźbiarka, fotograficzka i performerka Sanja Iveković. Praca powstała w 2009 r. w ramach realizowanego przez nią projektu dotyczącego marginalizacji w polskiej narracji historycznej i w polityce kobiet-uczestniczek ruchu wolnościowego, jakim była "Solidarność". Od tego czasu prezentowano ją w mediach i przestrzeni publicznej.
Tuż po proteście, "S" zawiadomiła Prokuraturę Okręgową w Gdańsku, że wykorzystując logo związku w promowaniu "czarnego protestu" jego organizatorzy zniesławili organizację.
Prokuratura Okręgowa w Gdańsku uznała, że do złamania prawa nie doszło i odmówiła wszczęcia śledztwa w tej sprawie. Rzeczniczka prasowa prokuratury Tatiana Paszkiewicz tłumaczyła, że zawiadamiający nie wykazał, aby "użycie znaku słowno-graficznego 'Solidarność' miało na celu publiczne przekazanie treści negatywnych co do związku zawodowego, tym samym by było pomówieniem o postępowanie mogące narazić związek zawodowy na utratę zaufania potrzebnego dla prowadzenia określonego rodzaju działalności".