Do projektu, który znajduje się na etapie opiniowania, dołączony jest szereg załączników. Załącznik, zawierający proponowany wykaz towarów i usług opodatkowanych stawką podatku VAT w wysokości 7 proc. znajdują się "produkty lecznicze – z wyłączeniem produktów leczniczych weterynaryjnych". Chodzi o produkty "dopuszczone do obrotu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, zgodnie z przepisami Prawa farmaceutycznego oraz te, które uzyskały pozwolenie wydane przez Radę Unii Europejskiej lub Komisję Europejską".

Reklama

Jednocześnie proponowany załącznik do projektu ustawy zawiera pozycję "usługi weterynaryjne" na liście towarów i usług objętych 7-proc. VAT.

Dotychczas odpowiedni załącznik obowiązującej ustawy o VAT przewidywał 7 proc. stawkę podatku na "podstawowe substancje farmaceutyczne, leki i pozostałe wyroby farmaceutyczne". Zapis precyzuje, że chodzi "wyłącznie produkty lecznicze dopuszczone do obrotu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, zgodnie z przepisami Prawa farmaceutycznego".

Poniedziałkowy "Puls Biznesu" napisał, że "propozycje, które znalazły się w ustawie zmieniającej VAT, zaszkodzą polskim mięsiarzom, mleczarzom, ale też właścicielom psów i kotów - alarmują różne branże". "Chodzi o podwyższenie stawki VAT na leki weterynaryjne z 8 proc. do 23 proc., którym właśnie zajmują się politycy" - czytamy w "PB".

Polskie Stowarzyszenie Producentów i Importerów Leków Weterynaryjnych POLPROWET szacuje, że rynek jest wart rocznie około 1 mld złotych. Wraz z podwyżką VAT-u przybędzie mu więc dodatkowo ok. 150 mln zł.

"To nie są pieniądze, które wspomogą budżet państwa, ale jednocześnie to kwota, która może mieć naprawdę solidne negatywne konsekwencje dla przemysłów mięsnego, mleczarskiego, a w efekcie dla konsumentów tych produktów, oraz właścicieli 15 mln psów i kotów" - powiedział, cytowany przez "Puls Biznesu", dyrektor POLPROWET-u Artur Zalewski.

Gazeta przypomina, że wiceminister finansów Filip Świtała, pytany o VAT na leki weterynaryjne podczas posiedzenia Sejmu, wyjaśniał, że to zaledwie propozycja, która zostanie poddana pod dyskusję. "W branżach, które sprawa dotknie, jednak zawrzało" - pisze dziennik.