Dziennik Gazeta Prawana logo

Targi konopne w Warszawie, czyli "matka medycznej marihuany", walka z mitami i... tysiące zwiedzających

1 grudnia 2018, 15:49
Ten tekst przeczytasz w 8 minut
Zestaw do hodowli roślin
Zestaw do hodowli roślin/dziennik.pl
Olbrzymia hala, dziesiątki wystawców i tysiące zwiedzających. Po raz pierwszy na taka skalę odbywają się w Warszawie targi konopne. I choć wielu reklamodawców i sponsorów wystraszył zielony liść marihuany, organizatorom marzy się, by Polska stała się konopnym potentatem.

Emanuel Kotzian, współorganizator targów, nazywa siebie pacjentem konopnym. Gdy miał kilka lat, zdiagnozowano u niego ADHD. Dzieciństwa i wczesnej młodości nie wspomina najlepiej. Do czasu, gdy ktoś podał mu marihuanę. To był lekarz? – – odpowiada. –

Półtora roku temu w Niemczech, skąd pochodzi, zmieniono prawo tak, że może pójść do lekarza i poprosić o receptę na marihuanę. – - przyznaje. I wylicza, że przez 15 lat był ławnikiem, nie dostał nawet mandatu za złe parkowanie. Pracuje, płaci podatki. To czemu od kilku minut się tłumaczy? - – odpowiada za niego Magdalena Napierała, również współorganizatorka targów. Ktoś wypił za dużo alkoholu? Pewnie miał zły dzień, szef go zrugał. –

Magdalena i Emanuel wiedzą dokładnie, czemu mają służyć targi konopne. Pierwsze z takim rozmachem w Polsce, na 10 tys. m kwadratowych. Z blisko 60 wystawcami, głównie zagranicznymi. – mówią.

Chata, laboratorium i cegły z Podlasia

Tuż przy wejściu wita wystawa o dwuznacznej nazwie "50 shades of cannabies". Skojarzenie z "50 twarzami Grey’a" jest bardzo na miejscu. Koszulki, czapki, kremy, balsamy, materiały budowlane. O zastosowaniu w medycynie nie wspominając. Wszystko z jednego "zioła". Fakt, odmiany są różne, mają inne stężenie aktywnych substancji. Ale to wszystko konopie.

Na środku hali trwa pokaz. Dwóch mężczyzn uwija się przy formie do cegieł. Bo okazuje się, że rozdrobnione fragmenty drewna konopnego są genialnym surowcem budowlanym. Tak przynajmniej twierdzą producenci betonu konopnego, który powstaje w ich gospodarstwie na Podlasiu.

Obok wystawia się przedstawiciel na Polskę firmy oferującej zestawy do domowej uprawy roślin. Sprawdzają się w hodowli konopi? – odpowiada ostrożnie młody mężczyzna. Zestaw to: specjalistyczne lampy emitujące mieszankę barwnych świateł, nawilżacz powietrza i namiot uszyty z materiału odbijającego energię w środku, a jednocześnie tłumiącego rozchodzenie się blasku na zewnątrz. Całość przypomina kosmiczne laboratorium.

Kontrastuje z nim, zbudowana tuż obok, chata strzechą kryta. Okazuje się, że to strzecha konopna. Ze słomy konopnej są też ściany i podłoga. W środku na drewnianych półeczkach stoją oleje z konopi, herbata z konopnego suszu, kremy i balsamy "dla żenścin".

Właściciel tych dóbr pochodzi z Wilna, ma pod miastem 200 hektarów ziemi. I na niej uprawia marihuanę. Skąd pomysł? – zachwala. I mówi, że za każdą rzecz ręczy, bo produkuje ją od nasionka.

Zakazany owoc dumnie krąży mi nad głową

I całe te wielkie targi są po to, by pokazać konopne oleje do sałatek? – – śmieje się Magdalena Napierała. –

Póki co media społecznościowe zablokowały informacje o zbliżających się targach, a strona informująca o wydarzeniu długo była nieaktywna. - opowiada organizatorka. I zaraz podkreśla, że nie dzieje się tu nic niezgodnego z prawem. Wszystkie dostępne na targach produkty powstały na bazie konopi siewnych, tzw. włóknistych o stężeniu THC do 0,2 proc. Ich uprawa w Polsce, choć do łatwych ze względów proceduralnych nie należy, zakazana nie jest.

Na targach wykłady ma Dorota Gudaniec, ochrzczona rok temu "matką medycznej marihuany". -– wspomina. Przekonuje, że nie ma złej i dobrej marihuany. To zwyczajowa nazwa kwiatu konopi. I tylko od nas zależy, z jaką intencją będziemy jej używać. -

Problem w tym, że konopie są bardzo łatwym nośnikiem dla dopalaczy. Dealerzy spryskują je wiec różnymi substancjami, żeby działały mocniej psychoaktywnie. Narkobiznes robi im złą sławę.

Dorotę Gudaniec do innego spojrzenia na konopie zmusiło życie. Ma syna, głęboko upośledzonego, z napadami padaczki potwierdzonymi klinicznie. Stan chłopca się pogarszał, a ona walczyła. Trafiła na historię dziewczynki z USA. Tamto dziecko dzięki medycznym właściwościom marihuany zyskało nowe życie. Gdy zaczęła walczyć o prawo do tego leku dla swojego syna w Polsce początkowo musiała odpierać zarzuty, że robi ze swojego syna narkomana. Nauczyła się odpowiadać: -

Roślina zawiera ponad 480 substancji czynnych, z których 80 znajduje się tylko w konopiach indyjskich. Co chwila pojawiają się nowe wyniki badań nad nimi.

Wspomniany THC to najbardziej znany i obficie występujący szczególnie w konopi indyjskiej kannabinoid. Jest odpowiedzialny za psychoaktywne doznania, stymuluje części mózgu powodujące uwalnianie dopaminy – tworząc poczucie euforii i dobrego samopoczucia. Ale już np. CBD to niepsychoaktywny składnik. Potwierdzono, że obniża przewlekły ból, stan zapalny, migrenę, skurcze. Zaobserwowano korzystny wpływ na osoby z epilepsją czy schizofrenią.

Marzena Łasińska reprezentuje na targach, istniejący od 2011 r. w Holandii, Instytut. Jego filia powstała rok temu w Polsce. przekonuje. I wylicza: -

Powołuje się na badania i obserwacje takich krajów, jak wspomniana Holandia czy Izrael. - Konopie potrafią niwelować ból wynikający z choroby do takiego stopnia, że człowiek może wstać z łóżka, zjeść śniadanie. Przywracają względną normalności, ale nie czynią cudów. Nie leczą raka. Niektóre fora internetowe podpierają się badaniami, że zawarte w konopiach THC zabija komórki nowotworowe. Ale to są jedynie wyniki badań w warunkach laboratoryjnych - mówi. I ostrzega przed czarnym rynkiem. Załóżmy, że ktoś po lekturze kilku postów uzna, że marihuana może mu pomóc. Lekarz w gabinecie go wyśmieje, ale przypadkowo poznany na forum "altruista" zechce pomóc w jej dostarczeniu. Z niewiadomego źródła, za niebotyczne pieniądze i bez żadnej instrukcji obsługi. -

Wyskoczył jak filip z konopi

Dorota Gudaniec jest na targach nie tylko po to, by mówić o konopiach bardzo poważnie. Ma też wykład: "Konopie w życiu codziennym". No to po kolei: dolar ma w sobie domieszkę papieru konopnego. Gauguin i wielu innych malarzy tworzyło na blejtramach z dodatkiem konopi. 13 sierpnia 1941 r. publiczność zobaczyła prototyp samochodu wykonanego z soi oraz konopi. Jego twórcą był Henry Ford. Trwała II wojna światowa, a stal dla przemysłu zbrojeniowego była na wagę złota. I jeszcze pierwsze, niezniszczalne modele amerykańskich dżinsów… – – uśmiecha się. A co do Polski, to przez wieki byliśmy konopnym potentatem. Marihuana rosła wszędzie, na polach, przy dworach. Stąd przysłowie: "Wyskoczył jak filip z konopi". Pisał o niej Mickiewicz w "Panu Tadeuszu". A Zagłoba w "Potopie" mówił tak: "Bo w konopiach oleum się znajduje, przez co i w głowie jedzącemu go przybywa". –

Na targach słychać głosy, że Polska mogłaby stać się znów konopnym potentatem. Brzmi to dość abstrakcyjnie, ale padają konkretne argumenty. - ocenia Emanuel Kotzian. -I pewnie dlatego na targach pojawił się jeden rolnik…

11813524-magdalena-napierala-i-emanuel.jpg
Magdalena Napierała i Emanuel Kotzian, współorganizatorzy targów
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj