Najbardziej liberalne państwa, jeśli chodzi o dostęp do leków na bazie konopi to, Niemcy, Holandia i Czechy. Polska znalazła się w siódemce z 30 krajów analizowanych przez Europejskie Centrum Monitorowania Narkotyków i Narkomanii (EMCDDA), w których chorzy mogą w dość prosty sposób się w nie zaopatrzyć. Częściowo w aptece (m.in. lek sativex), ale też w ramach specjalnej procedury importu. Z analiz europejskiej agencji wynika również, że w Europie jest siedem państw, w których pacjenci nie mają możliwości kupienia tego rodzaju produktów. Są to m.in. Bułgaria, Grecja, Cypr, Litwa, Rumunia.

Autorzy raportu zwracają uwagę, że ze względu na emocje, jakie budzą te leki, ale także na brak jednoznacznych dowodów naukowych, podejście do udostępniania tych preparatów jest zróżnicowane. W części państw trzeba za każdym razem posiadać pozwolenia od Ministerstwa Zdrowia. W innych są na receptę.

W Holandii preparaty z kanabinoidami może przepisać każdy lekarz, m.in. przy leczeniu stwardnienia rozsianego czy chorób onkologicznych, w leczeniu bólu czy zespołu Tourette’a. Jest też dostęp do suszu produkowanego przez firmę holenderską.

Z podsumowania wynika, że najlepiej udokumentowana efektywność działania preparatów z konopi jest przy stwardnieniu rozsianym, bólach neuropatycznych oraz dziecięcej epilepsji. Jednak w opiece paliatywnej, przy raku badania są niewystarczające i, zdaniem EMCDDA, trzeba lepszych dowodów naukowych. Podobnie jest przy depresji czy zaburzeniach snu. A także wymiotach przy chemioterapii oraz zaburzeniach apetytu przy AIDS. Tu też dowody są słabe.

Polscy eksperci podkreślają, że choć zgodnie z prawem od roku można kupować konopie w celach medycznych, to do tej pory żaden pacjent z tego nie mógł skorzystać. Głównym powodem są niejasne przepisy, które sprawiły, że na rynek nie chciał wejść żaden producent. Dopiero w czerwcu jedna firma produkująca taki preparat zgłosiła go do rejestracji. Z naszych informacji wynika, że na dniach do aptek trafią pierwsze konopie medyczne. Producent, firma Spectrum Cannabis należąca do kanadyjskiej grupy kapitałowej Canopy Growth, wyjaśnia, że zgodę na wprowadzenie na rynek suszu konopnego otrzymała od Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych w drugiej połowie października.

Czekamy tylko na decyzję Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego w sprawie wydania zgody na import pierwszej partii produktu. Niebawem powinien być dostępny w aptekach jednego z trzech największych dystrybutorów farmaceutycznych w kraju – informuje Tomasz Witkowski, menedżer na kraj w firmie Spectrum Cannabis. Dodaje jednak, że obserwuje dość dużą ostrożność dystrybutorów w stosunku do tych preparatów. – Musimy pamiętać, że zmiany w prawie umożliwiające sprzedaż konopi medycznych nastąpiły rok temu. Wiedza na ich temat, zarówno w środowisku medycznym, farmaceutów, jak i pacjentów jest mocno ograniczona. Dlatego też niebawem rozpoczniemy szeroko zakrojone działania edukacyjne.

Niebawem należy spodziewać się kolejnych graczy na tym rynku. Mogą pojawić się producenci suplementów diety zawierających konopie medyczne.

Teoretycznie zalegalizowano medyczną marihuanę, jednocześnie wprowadzając obostrzenia, które blokują wejście na rynek tego rodzaju leków. Sytuacja jest więc paradoksalna – medycznej marihuany nie ma w aptekach, sprowadzane z zagranicy leki są bardzo drogie, a Ministerstwo Zdrowia zazwyczaj odmawia ich refundacji.