- Przyszliśmy pod szkołę w Płocku, ponieważ dochodzą sygnały, że ta szkoła jest osaczona przez lewackie lobby. Tutaj uczy języka polskiego osoba, która powinna być odsunięta od pracy z młodzieżą – powiedziała dziennikarzom Kaja Godek z Fundacji Życie i Rodzina, zarazem kandydatka Konfederacji na Mazowszu w wyborach do Parlamentu Europejskiego.

Reklama

Jak dodała, "pani Monika Niedźwiecka od Wielkanocy urządzała awantury w kościele św. Dominika w Płocku – tam nie podobał się jej wystrój kościoła". - Jest to skandaliczne, że osoba, która pracuje z młodzieżą, która powinna być dla młodzieży wzorem, dopuszcza się takich sytuacji – oceniła Godek. Według niej uczniowie płockiego Zespołu Szkół Ekonomiczno-Kupieckich "biorą udział w różnych lewackich akcjach", co "nie jest całkowicie dobrowolne".

Godek zapowiedziała, że złoży w płockiej delegaturze kuratorium oświaty pismo z pytaniami dotyczącymi m.in. zdarzenia z kościoła św. Dominika z okresu Wielkanocy i udziału Moniki Niedźwieckiej. Na pytanie, czy pikietujący oczekują zwolnienia Moniki Niedźwieckiej ze szkoły, w której uczy, Godek odparła: Tak, oczekujemy odsunięcia od pracy z młodzieżą osób, które propagują groźne ideologie.

Odnosząc się do działalności Niedźwieckiej, Godek mówiła m.in., że zakładała ona płocki oddział Amnesty International, jak oceniła, "towarzystwa, które ma jednoznacznie lewicowe konotacje, które opowiada się za aborcją, propaguje homoseksualizm".

W trakcie pikiety Fundacji Życie i Rodzina oraz Ruchu Narodowego, w której uczestniczyło kilka osób, pod budynkiem Zespołu Szkół Ekonomiczno-Kupieckich, obecna była kilkunastoosobowa grupa oponentów, a także Monika Niedźwiecka. Oba zgromadzenia oddzielał szpaler kilku policjantów.

- Zarzuty, które słyszę, są absurdalne. Uczę młodych ludzi szacunku do innego człowieka przede wszystkim. Robię w szkole różne rzeczy. Mówię o osobach LGBT, ale też sprzątam z dzieciakami cmentarz żydowski, robimy zbiórkę na rzecz uchodźców, organizujemy pomoc dla biednych rodzin przed świętami. Zajmujemy się tymi, którzy potrzebują pomocy i są wykluczeni – oświadczyła dziennikarzom Niedźwiecka.

I dodała: Tutaj to, co widzę, to są kłamstwa i po prostu szerzenie nienawiści, i wykluczanie tak naprawdę 10 proc. społeczeństwa, bo wśród nas są osoby, które należą właśnie do mniejszości LGBT.

Reklama

Niedźwiecka przyznała, że do kościoła św. Dominika przyszła w Wielkanoc "jako aktywistka, która zajmuje się prawami człowieka". - Jeśli mówię o szacunku do drugiego człowieka, to pokazuję to również na zewnątrz – podkreśliła. Wyjaśniła, że "należy tylko do jednej organizacji i jest to Amnesty International".

Uczestników obu zgromadzeń przed Zespołem Szkół Ekonomiczno-Kupieckich mijali m.in. uczniowie udający się na matury z języka polskiego w pierwszym dniu egzaminów dojrzałości. Dziennikarze, którzy chcieli porozmawiać z dyrektorem placówki, nie zostali do niej wpuszczeni – osoba pilnująca wejścia do budynku przekazała, że dyrektor nie wyjdzie do przedstawicieli mediów. Pikieta trwała kilkadziesiąt minut.

Kilka dni wcześniej na ogrodzeniu przed Zespołem Szkół Ekonomiczno-Kupieckich pojawił się transparent z napisem: "Dość lewackiej propagandy w ekonomiku!". Przeciwko temu zaprotestowały rada pedagogiczna i dyrekcja placówki, stwierdzając m.in. w wydanym oświadczeniu: "Za szczególnie przykry i przeciwny rzeczywistości uznajemy fakt, iż w dniach ostatnich na ogrodzeniu naszej placówki nieznani sprawcy zawiesili transparent o nieuprawnionej i krzywdzącej dla nas treści". W stanowisku tym podkreślono, że szkoła "od początków swojego istnienia słynie z krzewienia wartości patriotycznych".

Rada pedagogiczna i dyrekcja placówki oświadczyły, iż „stojąc na straży dobrego imienia Zespołu Szkół Ekonomiczno-Kupieckich”, stanowczo sprzeciwiają się uchybianiu dotychczasowemu dorobkowi placówki "oraz insynuacjom, iż szkoła, która zawsze pozostaje neutralna światopoglądowo, krzewiąc natomiast w wychowankach najlepsze patriotyczne wartości, prowadzi jakąkolwiek propagandę".

W Wielką Sobotę, 20 kwietnia, w kościele św. Dominika pojawiło się dwoje aktywistów protestujących przeciw aranżacji wielkanocnego grobu Pańskiego, gdzie na tekturowych pudełkach wypisano m.in. słowa: LGBT, gender, agresja, pycha, odrzucenie wiary, a także – kłamstwo, zboczenia, egoizm, hejt, pogarda. Między aktywistami a proboszczem parafii, jak opisywały to m.in. media, doszło do wymiany zdań – jeden z aktywistów nagrywał zajście telefonem komórkowym. Gdy na miejsce została wezwana policja, zarzucił księdzu odebranie telefonu, informował też o zaginięciu kart z aparatu. Ksiądz powiadomił z kolei o zakłóceniu obrządku religijnego. Aktywiści ponownie przyszli do kościoła w Wielką Niedzielę 21 kwietnia.

Po wydarzeniach w kościele św. Dominika z okresu świąt Wielkanocnych rzecznik płockiej kurii diecezjalnej dr Elżbieta Grzybowska w oświadczeniu poinformowała, że podczas spotkania z biskupem pomocniczym proboszcz parafii św. Maksymiliana Kolbego, na której terenie stoi kościół św. Dominika, "złożył obszerne wyjaśnienia, dotyczące konfliktu powstałego wokół grobu Pańskiego". Zwróciła zarazem uwagę, że pod adresem proboszcza kierowane były "groźby nawołujące do fizycznej przemocy wobec niego, w tym zagrażające jego życiu". Ksiądz "nie skorzystał z zaproponowanej przez policję ochrony osobistej". "Wyrażam nadzieję, że okres paschalny sprzyjać będzie wyciszeniu złych emocji i pozwoli obiektywnie ocenić zaistniałą sprawę" – zaznaczyła rzecznik kurii w oświadczeniu.

Kilka dni później, w nocy z 26 na 27 kwietnia, wokół płockiego kościoła św. Dominika, m.in. na koszach na śmieci i na przenośnych toaletach, rozlepiono plakaty i nalepki obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, gdzie postacie Maryi i Dzieciątka otoczone zostały aureolami w barwach tęczy. Szef MSWiA Joachim Brudziński profanację wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej nazwał "kulturowym barbarzyństwem". Rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. dr Paweł Rytel-Andrianik podkreślił, że "profanacja napełnia bólem i niepokojem Polki i Polaków, dla których jasnogórska ikona jest świętością".

W sprawie profanacji Matki Bożej Częstochowskiej, a także wcześniejszych wydarzeń z kościoła św. Dominika, płocka policja wszczęła odrębne dochodzenia.