W poniedziałek w gliwickich Zakładach Mechanicznych "Bumar-Łabędy" została podpisana umowa na remont czołgów T-72 z modyfikacją, której łączna wartość wynosi 1,75 mld zł. Realizacja umowy przez polski przemysł zbrojeniowy ma potrwać niespełna sześć lat. Zakłady Mechaniczne Bumar-Łabędy wraz z Wojskowymi Zakładami Motoryzacyjnymi w Poznaniu wchodzą w skład konsorcjum PGZ, które prowadziło negocjacje w sprawie modyfikacji czołgów T-72.

Błaszczak poinformował, że plan modernizacji technicznej wojska do 2026 r. opiewający na kwotę 185 mld zł dotyczy zarówno zakupów, jak i modernizacji wojska. Modernizujemy, modyfikujemy ten sprzęt, który jest dostępny w Wojsku Polskim. Ta spraw dotyczy czołgów T-72 i dzięki remontowi czołgi zostaną wyposażone w nowoczesne przyrządy celownicze, nawigacyjne, obserwacyjne, a także w nowoczesną łączność cyfrową. Zostaną też przeprowadzone gruntowne remonty tych czołgów - mówił minister.

Szef MON podkreślał, że celem umowy jest także zachowanie miejsc pracy w zakładach "Bumar-Łabędy" i stwierdził, że jest spokojny, co do możliwości realizacji kontraktu. Czołgi T-72 to jest sprzęt, który jest na wyposażeniu Wojska Polskiego, a ta modyfikacja to taka zdolność pomostowa, a wszyscy oczekujemy i pracujemy nad tym, żeby w polskich zakładach był produkowany czołg nowej generacji - dodał Błaszczak.

Morawiecki w Gliwicach: To kolejny milowy krok do odbudowy potencjału polskiej armii

Mamy do czynienia z kolejnym milowym krokiem do odbudowy potencjału polskiej armii - mówił w poniedziałek w Gliwicach premier Mateusz Morawiecki podczas uroczystości podpisania umowy na remont czołgów T-72.

Drodzy pracownicy, to przede wszystkim ogromna radość, że udało się dopiąć tę umowę, która daje możliwość rozwijania naszych umiejętności i utrzymania miejsc pracy tutaj w Gliwicach dla ponad tysiąca pracowników, kooperantów, dla firm które współpracują z Zakładami Mechanicznymi Bumar-Łabędy - mówił Morawiecki.

Dla nas to niezwykle ważny moment, że nasz możliwości operacyjne, napraw i modernizacji czołgu T-72 dadzą możliwość utrzymania miejsc pracy i rozwijania kompetencji w tym bardzo ważnym obszarze obronny na najbliższe kilka lat - dodał.

Szef rządu dziękował też szefowi MON za "ogromne zrozumienie, które ma dla rozwoju wojsk pancernych, dla modernizacji naszej armii". To wspaniałe dzieło i znakomita współpraca z panem ministrem, która na pewno stanowi bardzo dobrą podstawę dla budowy silnej polskiej armii - oświadczył.

Ten wielki kontrakt, na blisko 2 mld zł, który na najbliższe sześć lat daje miejsca pracy, ale też pozwala budować specjalizacje, budować kompetencje pomiędzy pracownikami zakładów, ale także we współpracy z naszymi ośrodkami akademickimi, naukowymi z naszą armią; pozwala wierzyć w to, że wchodząc powoli w trzecią dekadę XXI wieku nasza armia rzeczywiście będzie coraz lepiej uzbrojona, coraz bardziej zdolna do samodzielnej, ale w ramach oczywiście naszego Sojuszu Północnoatlantyckiego, obrony naszego terytorium" - mówił premier.

Mamy do czynienia z kolejnym milowym krokiem do odbudowy potencjału polskiej armii - podkreślał Morawiecki.

"Pudrowanie gó**a"

Zupełnie odmienne zdanie na ten temat ma emerytowany dowódca Wojsk Lądowych gen. broni Waldemar Skrzypczak. Uważa on w rozmowie z tvn24.pl, że to kontrakt: trzeba ratować Bumar.

Natomiast zacząć trzeba od tego, czy te czołgi mają jeszcze cokolwiek do powiedzenia na polu walki. Otóż, nie mają nic lub mają niewiele - dodał.

Gen. Skrzypczak przypomniał, że pomysł modernizacji czołgów T-72 ocenił już w 2008 roku ocenił gen. Tadeusz Buk, wtedy dowódca dywizji, a potem następca Skrzypczaka na stanowisku dowódcy Wojsk Lądowych. Świętej pamięci generał Buk powiedział, że to jest pudrowanie gó**a - powiedział Skrzypczak. Gen. Tadeusz Buk zginął w katastrofie smoleńskiej.

Zdaniem gen. Skrzypczaka modernizacja T-72 "wojskowo nic nie wnosi". Służy elektoratowi, a nie zdolności bojowej sił zbrojnych - ocenił.

"Jego zdaniem, planowane modyfikacje (przyrządy celownicze i łączność) idą w dobrym kierunku, ale są zbyt ograniczone, by podnieść zdolności bojowe czołgów T-72" - czytamy na tvn24.pl.

Siemoniak: To dopełnienie destrukcji Wojska Polskiego 

We wtorek Siemoniak opublikował na Twitterze kilka wpisów podważających celowość remontu czołgów T-72. "Sprawa remontu za miliardy bezużytecznych na współczesnym polu walki posowieckich czołgów T-72 dopełnia dzieła destrukcji Wojska Polskiego podjętej przez rządy PiS. Obiecują złote góry, potem dla kampanii wyborczej premiera wyrzucą pieniądze w błoto. A z przemysłu zrobią skansen" - napisał były szef MON.

Szef MON: Nie czekam z założonymi rękami

Błaszczak we wtorek bronił swojej decyzji na Twitterze. "W przeciwieństwie do moich poprzedników, nie czekam z założonymi rękami, tylko pracuję równolegle. W nowym Planie Modernizacji Technicznej znajdzie się program dotyczący pozyskania nowego czołgu. Do tego czasu musimy zapewnić rozwiązanie pomostowe" - napisał.

Dodał, że "modyfikację T-72 najgłośniej krytykują ci, którzy sztucznie przedłużali resursy wyprodukowanych w ZSRR MiG-ów (za rządów PO-PSL - PAP)". "Przypominam, że T-72 zostały wyprodukowane przez Bumar i ten zakład ma kompetencje, by unowocześnić ten typ czołgu i zapewnić, że będzie miał odpowiednią wartość bojową" - podkreślił.

Na wpisy Siemoniaka odpowiedziało na Twiterze także ministerstwo obrony. "Rozumiemy, że ma Pan większą wiedzę na temat współczesnego pola walki niż żołnierze z szefostwa służby czołgowo-samochodowej, którzy rekomendowali modyfikację T-72?" - napisano, kierując te słowa do poprzednika Błaszczaka.