Władze lokalne, przeciwne zmianom w PIT wdrażanym przez PiS, sięgają po nowe argumenty w dyskusjach z rządem. Tym razem próbują pokazać, jak ich zdaniem wygląda prawdziwa sytuacja finansowa JST.
W tym celu przedstawiają wyliczenia obrazujące poziom nadwyżki operacyjnej brutto i netto. –k – tłumaczy Eugeniusz Gołembiewski, wiceszef Unii Miasteczek Polskich.
Tymczasem rząd, pokazując poziom nadwyżki operacyjnej JST, operuje na wartościach brutto, które, jak tłumaczą samorządowcy, są dużo bardziej optymistyczne niż wartości netto. Według nich w ostatnich latach aż 98–99 proc. samorządów wykazywało nadwyżkę operacyjną w zakresie dochodów i wydatków bieżących. Kilka miesięcy temu włodarze poprosili oczywiście Ministerstwo Finansów o domyślne przedstawianie zestawień w wartościach netto. – Udostępnione przez MF dane pozwalają na tworzenie dowolnych zestawień. Jednostki samorządu terytorialnego mają więc możliwość dokonywania własnych wyliczeń, w zależności od potrzeb – oznajmił im resort.
Gigantyczne różnice
Dlatego samorządowcy sami usiedli do tabelek. Podstawowy wniosek, do jakiego doszli, to ogromne różnice pomiędzy nadwyżkami brutto i netto. I tak np. na koniec zeszłego roku cały sektor JST odnotował nadwyżkę operacyjną brutto rzędu 23,2 mld zł. Ale po przeliczeniu na netto okazało się, że kwota ta spadła do 14,4 mld zł. Podobnie było w poprzednich latach. – wynika z tych wyliczeń, wykonanych na zlecenie Unii Miasteczek Polskich.
W dokumencie czytamy, że oprócz samorządów zamożnych są też takie, które już teraz mają ujemną nadwyżkę operacyjną netto. Z danych za rok 2018 wynika, że takich jednostek było aż 317. Nadwyżkę operacyjną netto w wysokości mniejszej niż 1 mln zł miały 882 jednostki – wśród nich aż 573 posiadały nadwyżkę operacyjną netto niższą niż 500 tys. zł (zdecydowana większość to gminy, ok. 50 proc. nadwyżki operacyjnej wypracowują powiaty grodzkie i ziemskie oraz województwa, a więc ok. 380 jednostek). – wynika z obliczeń samorządowców.
PIT gwoździem do trumny
W omawianym materiale samorządowcy przewidują krach finansowy wielu gmin w sytuacji, gdy rząd wdroży zapowiedziane obniżki w PIT czy zmusi je do współfinansowania wrześniowych podwyżek dla nauczycieli. - – przekonują samorządowcy.
– dodaje Eugeniusz Gołembiewski.
Przytaczane argumenty, związane z sytuacją finansową JST, pojawiły się kilka dni temu na rządowo-samorządowej debacie poświęconej temu zagadnieniu. Z czarną wizją przedstawianą przez samorządowców nie zgadza się minister finansów Marian Banaś. wskazywał minister. Zwrócił też uwagę, że tylko w okresie 2014–2019 dochody JST mają wzrosnąć ze 194 mld do 263 mld zł. – dodał minister. Samorządowcom przypomniano również o sowitych transferach z budżetu centralnego – choćby w ramach uruchomionego Funduszu Dróg Samorządowych (nawet 6 mld zł rocznie dla gmin i powiatów, z dofinansowaniem inwestycji do 80 proc.) czy funduszu, za pomocą którego przywracane mają być linie autobusowe (docelowo 800 mln zł z budżetu państwa).
Gorące rozmowy
Być może część rozbieżności na linii rząd-samorząd uda się wyjaśnić 7 sierpnia, gdy w MF zbierze się specjalny zespół roboczy złożony z przedstawicieli obu stron. W pierwszej kolejności omówione zostaną cztery zagadnienia: spadek dochodów JST w związku z obniżkami PIT, wzrost wydatków na oświatę, pogarszająca się sytuacja szpitali oraz wzrost kosztów energii elektrycznej.