Dziennik Gazeta Prawana logo

Kolejny konflikt Bodnara z policją. Poszło o więźnia konwojowanego do lekarza w kajdankach

23 sierpnia 2019, 13:23
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Adam Bodnar
Adam Bodnar/Shutterstock
Rzecznik Praw Obywatelskich interweniował w sprawie więźnia, który z kajdankami na rękach i nogach, w asyście policji, szedł przez miasto na wizytę do lekarza. Skazany poskarżył się RPO na poniżające traktowanie. Policja podtrzymuje, że decyzja o zastosowaniu kajdanek była usprawiedliwiona i słuszna.

- podał w piątek w komunikacie RPO.

Skazany, fakt, że przechodnie mogli go widzieć z kajdankami na nogach, uznał za poniżający, a policja zastosowanie tych środków tłumaczyła faktem, że "osadzony był recydywistą. Podczas wcześniejszego pobytu w więzieniu był zaś karany dyscyplinarnie za niewłaściwe odnoszenie się do Służby Więziennej. Policja powołała się także na to, że był on doprowadzany do poradni zdrowia psychicznego" - podał RPO.

Ustawa z 24 maja 2013 r. o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej stanowi, że kajdanek zakładanych na nogi, używanych równocześnie z kajdankami na ręce, można użyć m.in. wobec osób pozbawionych wolności. Rzecznik przypomniał, że ustawa nie zobowiązuje do tego w przypadku każdego konwojowania. Uznał więc skargę więźnia za zasadną.

- stwierdził RPO i wskazał, że policja pominęła, że mężczyzna odbywał krótkoterminową karę pozbawienia wolności 4 miesięcy, do której odbycia sam się zgłosił. Według RPO świadczy to o tym, że nie zamierzał uniknąć odbywania kary.

W związku z tym, RPO wystąpił do komendanta wojewódzkiego policji o ponowne rozważenie sprawy i o skuteczniejsze zapewnienie praw osób pozbawionych wolności, które są konwojowane przez funkcjonariuszy.

- odpowiedział zastępca komendanta wojewódzkiego policji w Gorzowie Wlkp. mł. insp. Bogdan Piotrowski. Dodał, że było to zgodne z art. 11 pkt 9 ustawy o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej.

Zastępca komendanta podkreślił też, że tylko ostatnia część konwoju prowadzona była pieszo - z uwagi na brak miejsc parkingowych pod Poradnią Zdrowia Psychicznego - oraz, że konwój organizowano do publicznej placówki zdrowia, nie dysponującej pomieszczeniami do badań osób skazanych.

W przypadku jakiegokolwiek zdarzenia podczas konwoju, skutkującego obrażeniami ciała u konwojowanego, jego ucieczką, bądź napaścią na osobę postronną, konsekwencje swoich decyzji ponoszą konwojenci, a zwłaszcza dowódca konwoju – poinformował mł. insp. Bogdan Piotrowski.

Dodał, że policjanci kierowali się obiektywną oceną sytuacji, na podstawie informacji od Służby Więziennej, według których konwojowany był już karany za kradzieże, wymuszenia, oszustwo. Był też dwa razy karany dyscyplinarnie w zakładzie karnym za znieważenie funkcjonariusza SW i groźby wobec niego.

- czytamy w odpowiedzi przesłanej RPO.

Policja twierdzi, że brak zaufania do konwojowanego był uzasadniony, a decyzja o zastosowaniu - zgodnie z przepisami - kajdanek zakładanych na ręce i na nogi, była w pełni usprawiedliwiona i słuszna.

Według komendanta, konstrukcja kajdanek pozwalała więźniowi na stawianie swobodnych, naturalnych kroków. Zatem funkcjonariusze zastosowali środki adekwatne do sytuacji. podkreślił mł. insp. Bogdan Piotrowski.

– poinformował ponadto mł. insp. Bogdan Piotrowski.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj