W ubiegłym tygodniu Najwyższa Izba Kontroli opublikowała raport dotyczący Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Kontrola NIK dotyczyła okresu od 1 stycznia 2015 r. do 30 czerwca 2018 r. NIK negatywnie oceniła "funkcjonowanie Grupy Kapitałowej PGZ SA w okresie objętym kontrolą, w tym przede wszystkim sposób zarządzania tą Grupą oraz brak strategii działania".

Reklama

Odnosząc się do raportu NIK Mroczek stwierdził na środowej konferencji prasowej, że "po czterech latach rządów PiS udział polskiego przemysłu obronnego w kontraktach Ministerstwa Obrony Narodowej spadł z 70 proc. za rządów Platformy Obywatelskiej do ok. 30 proc. obecnie".

Taka sytuacja powoduje, że polski przemysł obronny ma coraz mniej przychodów i w związku tym jego potencjał będzie znacząco ograniczony, czyli tak jak mówię: ten rząd niszczy polski przemysł obronny - powiedział Mroczek.

Dodał, że za czasów rządów PO definiowano, że "bardzo duże środki finansowe, które Polska przeznacza na obronę narodową" mają służyć "realizacji dwóch celów - po pierwsze: wyposażeniu Wojska Polskiego w nowoczesny sprzęt i uzbrojenie, ale jednocześnie te środki liczone w kwotach 100 mld zł miały być impulsem rozwojowym dla polskiej gospodarki".

Mroczek zarzucił też obecnie rządzącym, że nie ma żadnego nowego produktu polskiego przemysłu obronnego jako efektu czteroletnich rządów PiS. Ostatnie duże kontrakty zawarte przez polski przemysł obronny z MON to kontrakt na armatohaubice "Krab", moździerz "Rak", program "Pilica", program "Poprad" - to wszystko są produkty wypracowane przez poprzedni rząd - powiedział b. wiceszef MON.

Obecny na konferencji prasowej poseł PO-KO Cezary Grabarczyk ocenił, że raport NIK jest "miażdżący dla rządów PiS", bo opisuje - jak mówił - to, co działo się w PGZ od czasu, kiedy resortem obrony zaczął kierować Antoni Macierewicz. "Z zysku w 2015 roku, w 2016 roku zrobiła się strata wielkości ponad 104 mln zł, a w 2017 r. strata osiągnęła ponad 212 mln zł" - mówił.

Jak dodał, straty w PGZ miały być spowodowane "karuzelą kadrową", którą rozpoczął Macierewicz. W tym kontekście przytoczył fragment raportu NIK mówiący, że "zmiany kadrowe w zarządach nadzorowanych spółek dokonywane były w praktyce bez sprecyzowania wymagań kompetencyjnych wobec kandydatów". "W okresie od września do końca 2016 r., w wyniku niecelowej decyzji Walnego Zgromadzenia PGZ SA, nie obowiązywały żadne wymogi kompetencyjne w stosunku do kandydatów na członków Rady Nadzorczej tej spółki" - napisano w raporcie NIK.

Reklama

Grabarczyk powiedział, że w czasie, który opisuje raport, w PGZ pojawił się b. rzecznik MON Bartłomiej Misiewicz. To "misiewicze", których do spółki powoływał Antoni Macierewicz są m.in. odpowiedzialni za stan Polskiej Grupy Zbrojeniowej, ale podstawową odpowiedzialność ponosi ówczesny minister obrony narodowej Antoni Macierewicz - powiedział poseł PO-KO.

Dodał, że posłowie PO-KO czekają na reakcję na raport NIK obecnego ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka. Czekamy na informacje, jakie działania naprawcze podjął minister Błaszczak - powiedział Grabaczyk.

Również w ocenie Mroczka, raport NIK "jest opisem osobistej odpowiedzialności Antoniego Macierewicza, później ministra Błaszczaka dlatego, że w 2015 r. Antoni Macierewicz w pierwszych dniach swojego urzędowania przejął nadzór nad polskim przemysłem obronnym z Ministerstwa Skarbu i sam zaczął wykonywać nadzór nad tym przemysłem".

We wnioskach ogólnych raportu NIK napisano m.in., że "potencjał produkcyjny i rozwojowy spółek GK PGZ SA nie gwarantował pełnego i terminowego zaspokojenia bieżących potrzeb Sił Zbrojnych RP ani ich potrzeb perspektywicznych, skatalogowanych m.in. w Planie Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych RP na lata 2013–2022".

"Sytuacja ekonomiczna spółek GK PGZ SA nie była stabilna, występowały w niej niekorzystne zjawiska, aczkolwiek nie było bezpośrednich zagrożeń dla równowagi finansowej" - napisano. Ponadto - stwierdziła NIK - "nadzór właścicielski Ministra Obrony Narodowej nad PGZ SA i jej spółkami zależnymi nie był w pełni skuteczny, co wynikało przede wszystkim z niewłaściwej organizacji tego nadzoru oraz braku konsekwencji w podejmowaniu decyzji nadzorczych".