Absolutnie nie, nie życzyliśmy sobie tego jako rodzina – oświadczył Piotr Adamowicz. Przyznał, że część mieszkańców Gdańska chciała, aby czcić pamięć o zamordowanym prezydencie Gdańska w formie miesięcznic.

Reklama

Żałoba po każdej śmieci, nawet tragicznej śmierci, kiedyś się kończy. A przede wszystkim nie chciałem powtórzenia sytuacji, którą mieliśmy niestety po tragedii smoleńskiej. Były to wzajemne przepychanki; to nie było potrzebne – powiedział.

Starszy brat Pawła Adamowicza podkreślił, że „śmierć należy uszanować, należy pamiętać o zmarłych”. - Natomiast absolutnie nie chciałem skojarzenia z tym, co się działo na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie i nie tylko – zastrzegł.

Nie chciałem i nie chcę tego robić. Jarosław Kaczyński uważa to, co uważa. Ja, jako Piotr Adamowicz i moja rodzina uważamy to, co uważamy. To byłoby coś niepotrzebnego. Tak jak mówię – te obchody miesięcznicy przeradzały się w przepychanki, wzajemne wymiany inwektyw. Tak się nie powinno czcić osób zmarłych – ocenił Adamowicz.

Piotr Adamowicz ma 58 lat. Jest bezpartyjny. Był działaczem opozycji antykomunistycznej, współpracował z ROPCiO i Ruchem Młodej Polski. Uczestnik strajku w Stoczni Gdańskiej w sierpniu 1980 r. Był pracownikiem Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”. Po wprowadzeniu stanu wojennego internowany. Działał w podziemiu solidarnościowym. Na przełomie lat 80. i 90. rozpoczął pracę dziennikarską, będąc współpracownikiem kilku zagranicznych agencji prasowych. Był też dziennikarzem „Życia Warszawy” i „Rzeczpospolitej”.

Jest autorem części biogramów w trzytomowej publikacji „Opozycja w PRL. Słownik biograficzny 1956–89”. Opracował też bestsellerowe wspomnienia Danuty Wałęsy „Marzenia i tajemnice”. W 2009 r. został odznaczony został przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. W jesiennych wyborach startuje z czwartego miejsca listy KO w okręgu gdańskim.

Paweł Adamowicz 13 stycznia podczas wieczornego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Gdańsku został zaatakowany kilkakrotnie nożem na scenie przez 27-letniego Stefana W. 53-letni samorządowiec zmarł następnego dnia w szpitalu.