We Florynce (woj. małopolskie) policjanci zatrzymali szkolny autobus. Ot, rutynowa kontrola. Podczas "dmuchania w balonik" okazało się, że kierowca miał 0,25 miligrama alkoholu w wydychanym powietrzu. To tylko wykroczenie, a nie przestępstwo.
Kierowca dopiero jechał po dzieci, w autobusie oprócz niego była tylko opiekunka. Policjanci prawdopodobnie skierowaliby sprawę do sądu grodzkiego. Ten orzekłby kilkusetzłotowy mandat i - być może - zakaz prowadzenia samochodów na pół roku.
Ale 52-letni mężczyzna za wszelką cenę chciał uniknąć odpowiedzialności. Próbował wręczyć policjantom łapówkę, byle tylko przymknęli oko na jego wykroczenie. Bezskutecznie. Teraz grozi mu aż osiem lat więzienia za próbę przekupstwa.