Kawałek ostrego szkła długości około centymetra i drugi, nieco mniejszy - takie "dodatki" znalazła Agnieszka Libera z Gdyni w deserze, którym chciała nakarmić swojego ośmiomiesięcznego syna. Niewiele brakowało, a podałaby Kubusiowi szkło. To mogłoby się skończyć tragicznie.
Reakcja firmy była błyskawiczna. Gerber dobrowolnie wycofał całą partię wyprodukowaną 19 lutego (nr partii 17105). Zapewnił również, że codziennie sprawdza stan higieniczno-sanitarny maszyn i urządzeń produkcyjnych. "Każdy produkt jest poddawany kontroli za pomocą specjalnego urządzenia, służącego do wykrywania obecności zanieczyszczeń w słoikach. Tym bardziej zależy nam na jak najszybszym wyjaśnieniu przyczyn zaistniałej sytuacji" - czytamy w oświadczeniu firmy.
Firma poprosiła też wszystkie osoby, które zakupiły deser z niebezpiecznej serii, o jego zwrot do sklepu, w którym został zakupiony. "Konsumenci będą mieli możliwość wymiany deseru na inny. W przypadku trudności ze zwrotem reklamowanego produktu, prosimy o kontakt z naszym Centrum Informacji dla Rodziców pod numerem telefonu 0-801 13 66 66" - napisano w komunikacie.