Dziennik Gazeta Prawana logo

Chcą pozwać Niemcy za krzywdy wojenne

29 października 2007, 01:33
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Hitlerowcy zabili ich najbliższych i spalili domy. Oni sami cudem uniknęli śmierci. Dziś mieszkańcy Szczecyna na Lubelszczyźnie postanowili domagać się odszkodowania od rządu Niemiec. Ośmieliła ich postawa Winicjusza Natoniewskiego, który za poniesione w czasie II wojny światowej krzywdy zażądał od Niemców miliona złotych - pisze "Fakt".

Historię pana Winicjusza "Fakt" opisał w miniony piątek. Natoniewski miał zaledwie sześć lat, kiedy w lutym 1944 roku hitlerowcy zrównali z ziemią wioskę, w której mieszkał. Mszcząc się za współpracę ludności z partyzantami, Niemcy wybili wtedy prawie wszystkich mieszkańców podlubelskiego Szczecyna, a ich domy spalili.

Pan Winicjusz ocalał, ale zapłacił za to straszliwą cenę. Wzniecony miotaczem płomieni ogień spalił mu całe niemal ciało. Do tej pory mężczyzna ma blizny na twarzy i powykręcane przeraźliwie dłonie. Winicjusz Natoniewski już złożył wniosek o odszkodowanie do sądu i, jak twierdzi prof. Mariusz Muszyński, specjalista od prawa międzynarodowego, ma duże szanse na wygraną.

Na wyrok w tej sprawie z niecierpliwością czekają inni mieszkańcy wsi Szczecyn, którzy ocaleli z tamtej rzezi. Jeżeli Pan Winnicjusz wygra, oni także złożą swoje wnioski. Mają już przygotowane dokumenty.

Jan Konopka, Kazimierz Ziółkowski i Alfreda Kłosowska jako dzieci przeżyli rzeź w Szczecynie. Mimo że od koszmarnych zdarzeń minęło już wiele lat, do dziś nie mogą wymazać z pamięci tego, co się wtedy stało. "Uciekaliśmy z płonących domów, depcząc po trupach najbliższych. Ja straciłam brata, ojca i dziadka" - mówi pani Alfreda.

Podczas wojny kobieta była najbliższą sąsiadką Natoniewskiego. To właśnie jej matka pomagała wyciągać małego Winicjusza z ognia. W Szczecynie nie ma rodziny, która by wtedy nie straciła kogoś bliskiego. "Niemcy zabili mi ojca i jego dwóch braci. Miałem wtedy zaledwie cztery latka" - mówi Kazimierz Ziółkowski.

Ci, którym udało się uciec, przez wiele miesięcy tułali się po krewnych. Dopiero kiedy Niemcy odeszli, część ludzi wróciła do swoich zniszczonych obejść. Dopóki nie udało się odbudować domów, ludzie mieszkali w piwnicach czy wykopanych, przykrytych deskami dołach na ziemniaki.

"Wielokrotnie próbowaliśmy wywalczyć jakieś odszkodowanie za nasze cierpienia. Ale zewsząd odsyłano nas z kwitkiem. Do dzisiaj mam plik wszystkich potrzebnych dokumentów. Jeśli Winicjuszowi się uda, pójdziemy w jego ślady" - mówi Alfreda Kłosowska.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj