"Minister sprawiedliwości powinna wreszcie przestać wylegiwać się na brzuchu i wziąć się do roboty. Zbrodniarza trzeba koniecznie osądzić" - mówił Peter Skaarup, lider Duńskiej Partii Ludowej.

Obiektem jego ataku była Lene Espersen, która co prawda wystawiła za 86-letnim Kamem Europejski Nakaz Aresztowania, ale spokojnie przyjęła do wiadomości niedawną decyzję sądu w Bawarii, który uznał, że zbrodnia, o którą oskarżany jest były esesman, uległa przedawnieniu.

Sprawa ożyła dzięki brytyjskiemu dziennikowi "Daily Telegraph”, który wysłał do bawarskiej miejscowości Kempten im Allgau reportera. Ustalił on, że większość mieszkańców wie o przeszłości Kama, ale nie robi to na nich wrażenia. Sam były esesman nie chciał rozmawiać z reporterem, krzycząc zza uchylonego okna: "Zostawcie mnie w spokoju!"

"Dokonania” urodzonego w Danii SS-Obersturmführera, żołnierza 5. Dywizji Pancernej "Wiking”, odznaczonego Krzyżem Żelaznym, faktycznie są znane od lat. W 1943 r., dowodząc dwoma innymi esesmanami, porwał i zamordował Carla Henrika Clemmensena, wydawcę duńskiej antyhitlerowskiej prasy. Współpracownicy Kama po wojnie zostali osądzeni i straceni za udział w tej zbrodni, on jednak uniknął kary i osiedlił się w Niemczech.

Kilka lat temu w ramach operacji "Ostatnia szansa” Centrum Szymona Wiesentala umieściło go na ósmym miejscu listy najbardziej poszukiwanych hitlerowskich zbrodniarzy. Gdy w końcu Duńczycy zaczęli ubiegać się o ekstradycję Kama, niemiecki sąd uznał, że zabójstwo Clemmensena było przypadkowe, więc zbrodnia uległa przedawnieniu.

"Ale nie tylko Niemcy ponoszą winę za tę sytuację. Przecież już 50 lat temu wiadomo było, co ten człowiek zrobił i gdzie mieszka, a dopiero teraz nasz rząd, pod naciskiem opinii publicznej, zaczął starać się o jego ekstradycję" - mówi DZIENNIKOWI zajmujący się Holocaustem Uffe Ostergard z Duńskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

Jednak awantura, jaka teraz wybuchła, pobudziła rząd do działania. Minister sprawiedliwości ogłosiła właśnie, że policja bada inną sprawę, w którą zamieszany jest Kam, a która nie podlega przedawnieniu. Chodzi o wykradziony przez niego spis ludności, na podstawie którego do obozów zagłady wywieziono 500 duńskich Żydów.