Sędzia Juszczyszyn przybył we wtorek rano do Sejmu, aby zapoznać się z listami poparcia kandydatów do KRS. Po wyjściu z budynku Sejmu Juszczyszyn nie odniósł się do sprawy. Powiedział jedynie dziennikarzom, że "powziął wiadomości poza rozprawą jawną".

Reklama

Z kolei szefowa Kancelarii Sejmu Agnieszka Kaczmarska zapytana przez dziennikarzy, czy sędziemu z Olsztyna zostały udostępnione listy poparcia dla kandydatur obecnych członków KRS, odpowiedziała, że we wtorek "zostało wydane zarządzenie przez prezesa rejonowego sądu okręgowego wycofujące delegację do Sejmu, do Warszawy panu sędziemu". Jak dodała, informacja ta dotarła do Kancelarii Sejmu we wtorek rano.

O wizytę Juszczyszyna w Kancelarii Sejmu pytany był też wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki. Na pytanie, co zostało okazane sędziemu, odparł: "Chyba nic".

Prezes Nawacki próbował zablokować wyjazd Juszczyszyna do Kancelarii Sejmu

Prezes Sądu Rejonowego w Olsztynie i zarazem członek KRS Maciej Nawacki o godz. 6.30 wysłał do sądu odręcznie napisane zarządzenie, że anuluje zgodę na wyjazd do Warszawy Pawła Juszczyszyna. Prezes kilka godzin później poinformował, że przerywa urlop - poinformował rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Olsztynie.

Wysłane rano do sądu odręcznie napisane zarządzenie prezesa Nawackiego niczego nie zmieniło, jak widomo sędzia Juszczyszyn pojechał do Warszawy - powiedział PAP rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Olsztynie sędzia Olgierd Dąbrowski-Żegalski. Dodał, że Juszcyszyn pojechał do Warszawy autem Sądu Okręgowego i to ten sąd pokryje koszty wyjazdu Juszczyszyna.

Decyzje prezesa Nawackiego nic nie zmieniły - podkreślił Dąbrowski-Żegalski.

Prezes Sądu Rejonowego w Olsztynie od poniedziałku był na urlopie. Wcześniej kilka razy nie wydał zgody na wyjazd Pawła Juszczyszyna do Kancelarii Sejmu. W piątek Nawacki tłumaczył PAP, że gdyby się zgodził na delegację Juszczyszyna, to by się przyczynił do realizacji deliktu dyscyplinarnego i złamania konstytucji. Argumentował, że działanie Juszczyszyna to naruszanie prerogatywy prezydenta co do powołania sędziego z Lidzbarka. W mediach społecznościowych zaś Nawacki napisał, że "nie będzie płacił z publicznych pieniędzy za łamanie prawa. (...) Nie sądzę, by strony były skłonne płacić za wycieczki do Kancelarii Sejmu" - dodał.

Nawacki jest prezesem Sądu Rejonowego i zarazem członkiem KRS w nowym składzie. Publicznie przyznał, że sam podpisał się na liście poparcia swojej osoby do KRS, a kilku sędziów z Olsztyna przed głosowaniem wycofało dla niego swoje poparcie.

W poniedziałek, pod nieobecność Nawackiego, zgodę na wyjazd Juszczyszyna wydał wiceprezes Sądu Rejonowego w Olsztynie - Krzysztof Krygielski. To właśnie to zarządzenie o 6.30 rano anulował odręcznym pismem Nawacki. Nawacki skan tego pisma wysłał do sądu. Przed godziną 9 rano sędzia Nawacki poinformował zaś kadry w sądzie, że przerywa urlop - powiedział sędzia Dąbrowski-Żegalski. Dodał więc, że formalnie Nawacki anulował decyzję Krygielskiego będąc na urlopie.

Gdy Nawacki wydał swoje wtorkowe zarządzenie sędzia Juszczyszyn był już w drodze do Warszawy.

Z Maciejem Nawackim PAP nie udało się we wtorek skontaktować.

CIS: Wycofanie delegacji Juszczyszynowi uniemożliwiło przedstawienie list poparcia do KRS

Wycofanie przez prezesa Sądu Rejonowego w Olsztynie Macieja Nawackiego delegacji do Warszawy dla sędziego Pawła Juszczyszyna uniemożliwiło oględziny list poparcia dla kandydatki do KRS, pod którą podpisali się obywatele - poinformował we wtorek dyrektor CIS Andrzej Grzegrzółka.

Reklama

Grzegrzółka podkreślił, że to Kancelaria Sejmu chciała, aby do Warszawy przyjechał sędzia Juszczyszyn i "w jakiś sposób zadośćuczynić jego prośbę związanej z listami poparcia kandydatów do KRS".

Ale okoliczności znacząco się zmieniły, dzisiaj rano dotarły do Kancelarii Sejmu dokumenty od prezesa sądu rejonowego, który oznajmił w dwóch dokumentach zarządzenia, że wycofuje zgodę na przyjazd służbowy do Warszawy sędziego Pawła Juszczyszyna (...) a po drugie podtrzymał swoją decyzję o tym, żeby sędzia Paweł Juszczyszyn do Warszawy nie przyjeżdżał w charakterze służbowym - powiedział dyrektor CIS.

Jak mówił, te dokumenty trafiły do Kancelarii Sejmu "właściwie bezpośrednio" przed spotkaniem z sędzią Juszczyszynem.

To uniemożliwiło przeprowadzenie tych czynności, które zaplanowaliśmy, my zaplanowaliśmy zaprezentowanie tych dokumentów, które możemy zaprezentować sędziemu. Przygotowaliśmy, zgromadzaliśmy te dokumenty, czyli listy poparcia obywateli, którzy podpisali się pod konkretną kandydaturą i one były gotowe do udostępnienia. Ta korespondencja od prezesa sądu rejonowego Macieja Nawackiego to w jakiś sposób uniemożliwiła, więc te oględziny w takiej formule, w jakiej były zaplanowane, nie doszły do skutku - powiedział Grzegrzółka.

Mówił też, że dla Kancelarii Sejmu "pewnym zaskoczeniem" było wycofanie delegacji dla sędziego Juszczyszyna.

Sędzia Juszczyszyn wykonuje czynności w związku ze sprawą, którą rozpoznaje od jesieni. Rozpatrując w listopadzie ub.r. apelację w sprawie cywilnej, Juszczyszyn uznał za konieczne rozstrzygnięcie, czy sędzia nominowany przez nową KRS był uprawniony do orzekania w pierwszej instancji. W wydanym postanowieniu nakazał Kancelarii Sejmu przedstawienie m.in. list poparcia kandydatów do Rady.

Kancelaria odmówiła udostępnienia tych list i wystąpiła do sądu o uchylenie tej decyzji. Przywołując art. 359 Kodeksu postępowania cywilnego, wniosła "o reasumpcję postanowienia nakazującego przedstawienie zgłoszeń oraz list osób popierających kandydatów na członków nowej KRS". Argumentowała, że udostępnienie sądowi żądanych wykazów prawdopodobnie mogłoby ją narazić na odpowiedzialność administracyjną i cywilnoprawną z tytułu naruszenia ochrony danych osobowych obywateli.

W konsekwencji sędzia Juszczyszyn wezwał szefową Kancelarii Sejmu Agnieszkę Kaczmarską na 24 stycznia na przesłuchanie w celu wyjaśnienia odmowy przedstawienia żądanych przez sąd dokumentów.

Jednak w ubiegłym tygodniu Kancelaria Sejmu zawnioskowała o przeprowadzenie przez sędziego Juszczyszyna oględzin oryginałów dokumentów zgłoszeń oraz list poparcia sędziów-kandydatów na członków KRS w swojej siedzibie w Warszawie. Według służb prasowych Sejmu takie rozwiązanie "pozwala zadośćuczynić postanowieniu sądu przy jednoczesnym poszanowaniu obowiązujących przepisów prawa dotyczących ochrony danych osobowych, którymi Kancelaria Sejmu jest związana".

Kancelaria Sejmu podkreśliła przy tym, że sędziemu mogą być zaprezentowane jedynie załączniki związane z kandydaturami zgłoszonymi przez obywateli. Oznacza to, że sędzia Juszczyszyn nie otrzyma wglądu do wszystkich list poparcia kandydatów do KRS. Będzie mógł dokonać oględzin wyłącznie podpisów poparcia udzielonych jednej sędzi Teresy Kurcyusz-Furmanik.

Z kolei Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych, który w związku z prowadzonym postępowaniem wydał w lipcu ub.r. decyzję o wstrzymaniu upublicznienia list poparcia KRS, wskazał w piśmie do Kancelarii Sejmu, że przekazanie przez tę kancelarię dokumentów żądanych przez Juszczyszyna oznaczałoby naruszenie przepisów o ochronie danych osobowych pod administracyjną karą pieniężną.

W sprawie jawności list poparcia KRS w czerwcu ub.r. wyrok wydał Naczelny Sąd Administracyjny. NSA orzekł wtedy, że Kancelaria Sejmu powinna udostępnić wykazy nazwisk osób popierających kandydatów do KRS.

Listy te nie zostały jednak ujawnione w skutek postanowienia prezesa UODO z 30 lipca ub.r., który zobowiązał Kancelarię Sejmu do powstrzymania się od upublicznienia tych wykazów. W postanowieniu tym wskazano, że ma ono charakter tymczasowy i zakazuje udostępniania danych do czasu wydania przez prezesa UODO decyzji kończącej postępowanie w sprawie.

W związku z wnioskiem o udostępnienie list poparcia do KRS w nowym składzie Ministerstwo Sprawiedliwości cofnęło sędziemu Juszczyszynowi delegację do Sądu Okręgowego, a prezes jego macierzystego Sądu Rejonowego w Olsztynie, członek KRS Maciej Nawacki na miesiąc zawiesił go w orzekaniu.