Działalność spółki Nattan opisaliśmy 19 grudnia ubiegłego roku. Firma od końca sierpnia 2013 r. posiada koncesję Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji na obrót bronią. Okazało się, że w 2016 r. Nattan kupił 30 tys. serbskich pocisków do moździerzy. Nie zamawiało ich jednak polskie wojsko. Broń rozpłynęła się w powietrzu.

Reklama

Pociski się ostatecznie odnalazły. Przejęli je na Donbasie prorosyjscy separatyści, którzy później urządzili z tego medialny show. Wszystko pod nosem Służby Kontrwywiadu Wojskowego.

Po naszej publikacji działalnością Nattana zainteresowali się posłowie sejmowego klubu Lewicy. Chcieli wyjaśnień do ministrów: spraw wewnętrznych, który wydaje zgodę na handel bronią i obrony narodowej, któremu podlega SKW. Na interpelację posłów Moniki Pawłowskiej i Andrzeja Rozenka odpowiedział w ubiegły piątek wiceminister spraw wewnętrznych i zastępca ministra koordynatora służb Maciej Wąsik.

"W dniu 20 grudnia 2019 r. zespół kontrolny powołany przez MSWiA podjął czynności w ramach doraźnej kontroli działalności gospodarczej wykonywanej przez ww. podmiot (spółkę Nattan-red.), po zakończeniu której zostało wszczęte postępowanie administracyjne w sprawie cofnięcia koncesji. Postępowanie pozostaje w toku" - czytamy w odpowiedzi wiceministra na pytania parlamentarzystów. To znaczy, że resort spraw wewnętrznych zajął się sprawą już dzień po ukazaniu się artykułu DGP.

Wiceszef MSWiA przyznaje, że Nattan posiadał odpowiednie zezwolenia na obrót bronią czy materiałami wybuchowymi, ale „wydana koncesja uprawnia do obrotu uzbrojeniem wyłącznie na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej”.

Nattana był też na początku stycznia przedmiotem dyskusji na posiedzeniu sejmowej komisji ds. służb specjalnych. Jej posiedzenia są niejawne.

Marek Biernacki, poseł PSL-Kukiz'15 i członek speckomisji poinformował jedynie w rozmowie z PAP, że informacje na temat transakcji spółki przedstawił wiceminister obrony i szefowie służb specjalnych. - W tym przypadku uważam, że są one wystarczające – mówił.