Mimo że wirus ptasiej grypy znany jest specjalistom od ponad 10 lat, przepowiednie o światowej epidemii tej choroby do tej pory się nie sprawdziły.

Najgroźniejsza sytuacja miała miejsce w 2003 r., gdy przypadki choroby wykryto w większości krajów Azji. Z powodu braku wystarczającej opieki medycznej i złych warunków higienicznych ptasia grypa rozprzestrzeniała się błyskawicznie. Jedną z przyczyn rozwoju choroby były też zwyczaje kulinarne Azjatów, dla których surowe lub niedogotowane mięso drobiowe bywa światecznym przysmakiem.

By powstrzymać rozwój choroby, władze Chin, Wietnamu, Kambodży, Laosu i Malezji kazały wybić łącznie aż 100 milionów sztuk drobiu.

Gdy wydawało się, że niebezpieczeństwo minęło, w 2004 ptasia choroba powróciła z nową siłą. Znów zaatakowała Azję, ale tym razem wirus dotarł też do Europy. Kilka przypadków odnotowano w Wielkiej Brytanii, we Włoszech i Niemczech.

W marcu 2006 ptasią grypę wykryto po raz pierwszy w Polsce. Objawy choroby pojawiły się u stada łabędzi w Toruniu. Ptaki zostały zabite, by wirus nie rozprzestrzenił się. Kolejne ogniska choroby to Kostrzyń, Bydgoszcz i Świnoujście. Na szczęście, w przeciwieństwie do Azji, u nas nikt nie zaraził się wirusem H5N1.

Dotychczas wirusem ptasiej grypy ludzie mogli zarazić się wyłącznie poprzaez kontakt z zarażonym ptakiem lub jedząc jego mięso. Naukowcy boją się jednak, że wirus może mutować swoją strukturę i wkrótce zacznie przenosić się także z człowieka na człowieka. Już w zeszłym roku w Egipcie zanotowano prawdopodobnie pierwszy przypadek przeniesienia wirusa między ludźmi. A to może doprowadzić do epidemii, w której może zginąć kilkadziesiąt milionów ludzi.

Według uczonych, słynna epidemia "grypy-hiszpanki", ktora w latach 1918-1919 spowodowała śmierć aż 100 milionów ludzi na całym świecie, spowodowana była wirusem, którego budowa bardzo przypominała tego od ptasiej grypy.