O tym, że groźba sowieckiej interwencji wówczas nie istniała, mówi raport z posiedzenia Biura Politycznego KC KPZR, które obradowało 10 grudnia 1981 r. Tego dnia radzieccy towarzysze rozpatrywali wniosek Wojciecha Jaruzelskiego o "udzielenie pomocy wojskowej", z którym dzień wcześniej zwrócił się on do dowódcy wojsk Układu Warszawskiego, marszałka Wiktora Kulikowa.

Z dokumentu jednoznacznie wynika, że członkowie politbiura stanowczo odrzucili prośbę Jaruzelskiego. "Radzieckie kierownictwo obawiało się, że wprowadzenie wojsk do Polski spowodowałoby nałożenie na ZSRR sankcji gospodarczych, co z kolei mogłoby doprowadzić do upadku Związku Radzieckiego. Dlatego chcieli, by problem <Solidarności> Jaruzelski załatwił na własną rękę" - uważa Kamiński.

W sondażu, który na zlecenie "Gazety Wyborczej" wykonała PBS DGA, aż 61 procent respondentów twierdzi, że Jaruzelski uratował Polskę przed sowiecką interwencją.

Ankietowani odpowiadali na pytanie, czym było wprowadzenie stanu wojennego. Można było wybrać kilka z sugerowanych przez "Wyborczą" odpowiedzi. Oto rezultaty:

76 proc. Polaków uważa, że stan wojenny był próbą utrzymania władzy przez komunistów; 68 proc. - że porażką obu stron - "Solidarności" i władz komunistycznych, bo nie potrafiły się dogadać; 61 proc. - ratunkiem przed interwencją radziecką; 59 proc. - zdławieniem demokracji; 57 proc. - uratowaniem spokoju w kraju; 56 proc. - wynikiem nacisku Związku Radzieckiego; 48 proc. - zbrodnią przeciw narodowi; 43 proc. - jedynym wyjściem z sytuacji konfliktu; 34 proc. - ratowaniem gospodarki; 34 proc. - krokiem w kierunku pojednania narodowego.

Co ciekawe, badani często wybierali wykluczające się odpowiedzi. Uderzająco wiele osób obciążyło winą obie strony konfliktu. Szczególnie często wybierali tę odpowiedź mniej wykształceni i najmłodsi.