Raport Głównego Urzędu Statystycznego pokazuje mocne strony polskich kobiet, ich witalność, energię i siłę. Pokazuje jednak również, jak wiele muszą one zapłacić za niezależność od mężczyzn.

Paradoks: z jednej strony ogromny postęp, jaki nastąpił w rozwoju i usamodzielnieniu się kobiet. Z drugiej trudność w znalezieniu pracy, a nawet bierność zawodowa.

Choć kobiety są coraz lepiej wykształcone, to nie zarabiają tak dobrze jak mężczyźni. Są natomiast obciążone obowiązkami domowymi, których ich partnerzy nie palą się przejmować, a państwo nie chce za nie wynagradzać.

"Opublikowany wczoraj raport pokazuje, że w kwestii struktury zarobków kobiet praktycznie nic się nie zmieniło" - mówi Władysław Łagodziński, rzecznik prasowy prezesa GUS. "W 1996 r. kobiety zarabiały o 22 proc. mniej niż mężczyźni z tym samym wykształceniem i na tym samym stanowisku". A jak jest w 2006 r.? Tak samo.

Z roku na rok coraz więcej kobiet pada ofiarą przemocy domowej. Wniosek źle świadczy o dojrzałości społecznej Polaków - normy społeczne nie nadążają za przemianą obyczajową kobiet. One idą do przodu, a stereotypy ciągną je w dół.

"A to wywołuje frustrację" - komentuje posłanka LiD Izabela Jaruga-Nowacka. "Stąd też może brać się większy odsetek kobiet wśród osób cierpiących na choroby psychiczne".

Dane GUS potwierdzają - przybywa Polek korzystających z usług psychiatrów i psychologów. W dodatku coraz więcej kobiet, i to młodych, pije regularnie alkohol i to w coraz większych ilościach. Wiele jest uzależnionych od leków przeciwbólowych. Młode dziewczyny chcąc sprostać modzie, a więc oczekiwaniom społecznym i własnym ambicjom, wpadają w anoreksję. Z kolei dojrzałe kobiety nie mają czasu na przyjemności i relaks. Już małe dziewczynki stają się agresywne, a liczba tych, które w wieku 13 - 16 lat popełniają przestępstwa, stale rośnie.

Kobiety potrzebują niezależności i pną się w górę, ale płacą za to wysoką cenę. "Cóż, nikt nie oddaje władzy za darmo, a w Polsce władza należy niestety do mężczyzn" - mówi Jaruga-Nowacka. Jednak według socjologa dr. Krzysztofa Łęckiego nie tylko mężczyźni sabotują wzrost płac kobiet. "Czołowe feministki w kraju zajmują się chętniej takimi problemami jak płeć człowieczka w instrukcji skręcania mebli IKEA czy reklamami, które rzekomo uwłaczają kobietom, niż ważnymi sprawami nierówności płci" - mówi. "Jeśli będziemy tracić czas na takie bzdury, to nic się nie zmieni".

Niektórzy mężczyźni sposób na poprawę losu kobiet potrafią zawrzeć w zaledwie trzech zdaniach: "Aby sytuacja Polek polepszyła się, niezbędne są systemowe zmiany prawne, które zrównają zarobki obu płci oraz szanse na uzyskanie pracy" - twierdzi Wojciech Olejniczak, przewodniczący LiD. "Równie ważne jest kształtowanie świadomości społecznej za pomocą kampanii na rzecz zrównania statusu kobiet i mężczyzn".

"To dobre" - śmieje się ze słów Olejniczaka pisarka Manuela Gretkowska. "Ciekawe jak to zrobić, skoro kulturowo i politycznie wciąż jesteśmy na poziomie przedwojennym

Dlaczego mężczyźni nie chcą oddać władzy kobietom

IZABELA MARCZAK: Kobiety się zmieniają, prą na przód i wszystko się wali - mężczyźni, rodzina. Tak by powiedzieli tradycjonaliści.

JACEK HOŁÓWKA*: A według mnie są to korzystne i bardzo obiecujące zmiany. To bardzo dobrze, że kobiety chcą być niezależne. Przecież kobieta, która ma własne życie umysłowe, staje się bardziej elastyczna (a to jest teraz niezwykle pożądane na rynku pracy) i atrakcyjniejsza dla męża, dzieci.

Chyba nie wszyscy mężczyźni tak myślą...

To muszą zacząć. Bo kobiety śmiało domagają się tego, by decydować o swojej przyszłości, i mają do tego prawo. Feministki mają rację, twierdząc, że jak długo będzie panował paternalizm, tak długo nie będzie równości. Zamiast więc temu wciąż zaprzeczać warto byłoby się z tym zacząć godzić. Mężczyźni muszą się opamiętać i inaczej reagować na to, co się wokół nich i z nimi dzieje.

A tymczasem popadają w ruinę. Z danych GUS wynika, że to oni coraz częściej się załamują i popełniają samobójstwa.

Oczywiście obecnie tak jest, że mężczyźni czują się niepewnie, dużo gorzej znoszą porażki, popadają w nerwice, wcześniej umierają. Cóż? Z czasem jednak powinni sobie zacząć lepiej radzić. Skoro kobieta nie chce już być bierna, potulna, uległa, zależna od męża, bo to jest przecież jak na nasze czasy żenująca postawa, to może także warto, aby stereotypowy mężczyzna, czyli ten hałaśliwy, przemądrzały, rozpychający się łokciami, chamski, też już umarł, żeby zauważył, że taka postać już nie pasuje do cywilizowanego świata.

To raczej nie nastąpi zbyt szybko, prawda?

A dlaczego nie? Sądzę, że za 5, 10 lat może już być znacznie lepiej. Panowie powinni dostrzec, że i oni mogą wykonywać obowiązki, które do tej pory uchodziły za typowo kobiece. Co więcej, sądzę, że współcześnie mąż i żona powinni w każdej czynności, oprócz oczywiście takich jak karmienie piersią, móc się wymienić. Sam brałem na siebie wiele obowiązków związanych z pielęgnacją i wychowaniem dzieci. I muszę przyznać, że to dało mi olbrzymią satysfakcję. Zrozumiałem między innymi, że dziecko może być lojalnym przyjacielem. Z wymiany ról można czerpać korzyści.

Pańskie poglądy w tej sprawie nie są jednak powszechnie podzielane.

Oczywiście starsze pokolenie będzie się przeciw temu buntować, będzie rzucać gromy na takich ludzi, że niszczą tradycję, nie mają szacunku dla starszych, lekceważą historię, stają się ludźmi bez korzeni, którzy czynią Polskę krajem bez tożsamości. Tak będzie, ale nie należy się tym przejmować, tylko iść do przodu. Według mnie kobiety powinny po prostu dalej robić swoje.

Nie widzi pan żadnych negatywnych konsekwencji?

Zawsze ponosi się koszty zmian. Zmieniając, trzeba coś poświęcić. Jednak powiedzmy to sobie raz i otwarcie, to, co było dobrą strategią dawniej, niekoniecznie jest dobrą teraz. Kiedyś ochrona tradycji pozwoliła nam ocaleć. Teraz czas na wolność obywatelską, na wzrost szacunku dla prywatności. W obecnych czasach rozmaitość i zmienność ról społecznych jest tak wielka, że każdy przez życie musi przepychać się sam. Kolektywistyczne idee już do nas nie przemawiają, działamy sami, spaliliśmy za sobą wszystkie mosty i jedyne, co możemy teraz zrobić, to iść do przodu.

Uda się?

Z pewnością.

*Prof. Jacek Hołówka, filozof, etyk, zasiada w Komitecie Nauk Filozoficznych PAN i Komitecie Etyki w Nauce PAN