Dziennik Gazeta Prawana logo

Emma słaba, ale straty są

29 lutego 2008, 07:14
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Z dużej chmury, mały... wiatr. Miało wiać z prędkością ponad 200 km/h, ale skończyło się na strachu. Orkan Emma przeleciał przez Polskę z mniejszą siłą, niż prognozowali synoptycy. Mimo tego zebrał swoje żniwo: dwie osoby zabite, powalone drzewa, pozrywane dachy i linie energetyczne. Do tej pory setki gospodartw w Polsce nie ma prądu.

W całej Europie orkan zabił 10 osób, a najmocniej jego skutki odczuli mieszkańcy Niemiec, Czech i Austrii. W Polsce wiatr był trochę lżejszy niż u sąsiadów, ale i u nas Emma zebrała śmiertelne żniwo. Na samochód jadący nad ranem w okolicach Goleniowa spadło drzewo. 42-letni kierowca zginął na miejscu. Jadąca za nim drugim samochodem żona uderzyła w drzewo i została ciężko ranna.

Wiatr był także przyczyną śmierci 28-letniego kierowcy opla kadeta na drodze niedaleko Żurominka w powiecie mławskim. "Z jednego z samochodów ciężarowych oderwał się fragment dachu skrzyni ładunkowej, który spadł na nadjeżdżającego z naprzeciwka opla kadeta. Samochód zjechał na bok i uderzył w drzewo. Na miejscu zginął 28-letni kierowca opla, a trzy inne osoby trafiły z obrażeniami ciała do szpitala" - powiedział oficer dyżurny policji w Radomiu.

Nocnego ataku Emmy nie przeżyła też 50-letnia mieszkanka Tomic w województwie małopolskim. Huraganowy wiatr cofał spaliny w instalacji kominowej jej domu i śmiertelnie zatruła się ona czadem.

Nie wiadomo, ilu dokładnie jest rannych. Swoje statystyki podała jedynie straż pożarna. Według niej w akcjach usuwania skutków nawałnicy rannych zostało pięciu strażaków.

Strażacy wyjeżdżali w teren, by usuwać z dróg drzewa, słupy i zerwane linie energetyczne aż 2,5 tysiąca razy. Najczęściej, bo ponad 670 razy interweniowali w województwie śląskim, a także w Dolnośląskiem - ponad 350.

Strażacy byli również tam, gdzie pojawiały się lokalne trąby powietrzne, które zrywały dachy domów. Szczególnie niebezpiecznie było w miejscowościach Walce i Grocholub w Opolskiem, gdzie trąba powietrzna zerwała kilka dachów i linię energetyczną. Także w Lidzbarku Warmińskim (Warmińsko-Mazurskie) powalone drzewo zerwało linię energetyczną. Bez prądu może być tam ok. 400 gospodarstw.

Szacuje się, że do tej pory, ponad tysiąc mieszkańców w powiatach sieradzkim i wieluńskim (Łódzkie) jest pozbawionych prądu. Na przywrócenie dostaw energii po wichurach czeka też ok. 200 gospodarstw domowych w powiecie piotrkowskim.

Również w Beskidach energetycy borykają się z awariami sieci energetycznej. Bez prądu jest około pół tysiąca gospodarstw, głównie w okolicach Suchej Beskidzkiej i Wadowic. Żywieccy strażacy poinformowali, że w Słotwinie wylała mała rzeczka. Nie wyrządziła jednak poważnych szkód.

W nocy huraganowy wiatr zerwał sieć trakcyjną na trasie Warszawa-Kraków i uwięził pasażerów pociągu "Lajkonik" - podało radio RMF FM. Skład stał ponad 3 godziny. Temperatura w wagonach spadła do 12. stopni. Około 1.00 w nocy pasażerowie mogli wreszcie przesiąść się do zastępczego składu.

Dąbrowę Górniczą dotknęło prawdziwe oberwanie chmury. Bez prądu jest w tej chwili około 70 miejscowości w województwie zachodniopomorskim. Uszkodzenia są na bieżąco usuwane.

Co prawda prędkość wiatru osiągała w nocy 120 km/h, ale synoptycy twierdzą, że najgorsze już minęło i mocniejszych podmuchów nie będzie. Do tego, jak twierdzi Tomasz Zubilewicz z TVN24, Emma zdecydowała się nas oszczędzić i rusza na północ, do Skandynawii.

Jednak orkan Emma wyjątkowo okrutnie obszedł się z Czechami, Austrią i Niemcami. W tych krajach huraganowy wiatr zabił już co najmniej osiem osób, w tym dzieci.

Czesi są w szoku. W Libeznicach na północ od Pragi zginęła 11-letnia dziewczynka przygnieciona przez porwane przez wiatr drzewo. W Niemczech po tragicznym wypadku w Bawarii władze apelują, by nie jeździć po ulicach. Podmuch wiatru zmiótł tam motocyklistę z siodełka i rzucił go na przeciwległy pas ruchu, gdzie przejechała po nim ciężarówka.

Wiadomo już, że Emma zabiła już cztery osoby w Austrii, dwie w Niemczech i dwie w Czechach. Wszystko przez silny wiatr, który w Alpach ma siłę nawet 190 km/h. Jest kilkudziesięciu rannych. Zaczynają się poważne problemy komunikacyjne. Zarówno na lotnisku w Wiedniu, jak i w Pradze samoloty nie startują o czasie. Niektóre loty w ogóle są odwołane.

Mimo, że orkan osłabł, specjaliści od pogody apelują, by nie wychodzić z domu jeśli nie jest to konieczne. Radzą też, by zabezpieczyć przedmioty znajdujące się na balkonach. Lepiej też nie parkować pod drzewami, słupami czy billbordami. Meteorolodzy apelują też do kierowców, by w miarę możliwości zrezygnowali z jazdy - zwłaszcza w okolicach lasów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj