Żaryn podkreśla w komunikacie, że polskie służby specjalne na bieżąco monitorują podejrzane działania w internecie - również w mediach społecznościowych, identyfikując wymierzone w państwo najgroźniejsze przejawy dezinformacji, propagandy i ataków informacyjnych.

Reklama

Takie działania mają na celu destabilizację sytuacji w kraju. Odbywa się to m.in. poprzez szerzenie niepewności i strachu, wytwarzanie chaosu informacyjnego, czy podważanie zaufania do władz i służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo oraz zdrowie Polaków - ocenił rzecznik.

Szanse na osiągnięcie swoich politycznych celów widzi obecnie Rosja; jej operacje dezinformacyjne znacząco nasiliły się - stwierdził.

Żaryn podał, że wynikające z analiz służb główne wątki, to oprócz gry na emocjach, strachu i chaosie informacyjnym, działania na rzecz osłabienia międzynarodowej pozycji Polski czy naszego poziomu bezpieczeństwa. W ramach tych kampanii dezinformacyjnych Rosja próbuje też szukać sojuszników na arenie międzynarodowej, wyjść z izolacji i doprowadzić do zniesienia sankcji.

Stale trwa też w internecie wojna o pamięć, ale są też inne niż wymienione formy dezinformacji - podkreślił rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych.

Uważa, że w działaniach wymierzonych w Polskę widać próbę wykorzystania mediów do destabilizowania sytuacji społecznej. Pojawiają się fake newsy, często opatrzone sensacyjnymi, przyciągającymi uwagę tytułami, których celem jest promowanie tych fałszywych informacji i wprowadzanie niepokoju - wyjaśnił Żaryn.

Takie działania są obliczone na wywarcie konkretnych reakcji społecznych, a także na podważanie wiarygodności naszych instytucji państwowych oraz podawanych w mediach informacji - dodał.

Żaryn ocenił, że Polska od lat jest celem ataków informacyjnych i propagandowych ze strony Federacji Rosyjskiej. Przy okazji kryzysu związanego z pandemią koronawirusa, mamy do czynienia z nasileniem tego typu działań - coraz większa jest liczba ataków informacyjnych na Polskę, ale także fake newsów, które w czasie walki z epidemią mogą mieć szczególnie groźne skutki - zaznaczył.

Działania dotyczą też m.in. USA, NATO i stabilności Sojuszu.

Jeden z zagranicznych portali znany ze stałego umieszczania prokremlowskich treści w jednym z tekstów wprost zapowiedział upadek Sojuszu Północnoatlantyckiego. Przekaz miał na celu podważenie wiarygodności NATO i zdolności Sojuszu do obrony wschodniej flanki, próbę skłócenia członków NATO, uderzenie w Unię Europejską, ośmieszenie Stanów Zjednoczonych, wzniecenie sporów między najważniejszymi państwami UE a USA, a także ukazywanie Rosji jako państwa, które "może realnie pomóc" w walce z COVID-19 - zaznaczył.

Żaryn ocenił, że treść materiału można uznać za modelowe działanie "anty-NATO-wskie".

Jako przykład dezinformacji rzecznik wymienił też ostatnie fake newsy dotyczące rzekomego skażenia, jakie znajdzie się nad Polską w wyniku pożaru lasu w Czarnobylu. Działania informacyjne były prowadzone w wielu kanałach, zaś cała kampania miała cechy zorganizowanej operacji informacyjnej - zaznacza Żaryn.

Przekaz bazował na informacjach o faktycznych pożarach na Ukrainie, korzystał z historycznych skojarzeń związanych z elektrownią w Czarnobylu, wykorzystywał oficjalne i nieoficjalne, w tym prywatne, kanały informacyjne, korzystał z autorytetów i ich +wiedzy ukrytej+, np. znajomych - naukowców - pracowników instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo RP - opisał mechanizm rzecznik.

W jego ocenie celem operacji było sianie paniki i tworzenie chaosu informacyjnego w Polsce, ale też podsycanie animozji w relacjach między Polską a Ukrainą, a dodatkowo budowanie negatywnych emocji wokół energetyki atomowej.

Reklama

Cała akcja mogła stanowić budowanie podłoża do dalszych manipulacji Polakami, podważanie zaufania do instytucji państwowych w naszym kraju i osłabiania wiarygodności informacji - stwierdził rzecznik.