Dziennik Gazeta Prawana logo

Gucwiński: Ktoś próbuje mnie zniszczyć

23 kwietnia 2008, 01:08
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Antoni Gucwiński stanął przed wrocławskim sadem
Antoni Gucwiński stanął przed wrocławskim sadem/Inne
Pozew o maltretowanie niedźwiedzia, który przed dwoma laty zakończył karierę znanego popularyzatora zoologii Antoniego Gucwińskiego, doczekał się wczoraj finału we wrocławskim sądzie. Autorowi bijącego niegdyś rekordy popularności programu "Z kamerą wśród zwierząt" grozi rok więzienia - pisze DZIENNIK.

Spór idzie o niedźwiedzia brunatnego o imieniu Mago, którego wrocławskie zoo przygarnęło w 1991 roku, wraz z dwójką innych osobników urodzonych w Tatrach. Pozew po wielu latach skierowała Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt "Viva". "Przez dziesięć lat niedźwiedzia trzymano w małym bunkrze bez wybiegu, do klatki nie docierało słońce. Nie zrobiono nic, by poprawić sytuację misia" - mówił wczoraj DZIENNIKOWI przedstawiciel organizacji Cezary Wyszyński.

Były dyrektor zoo nigdy nie przyznał się do winy. Twierdzi wręcz, że pozew zrujnował mu życie i zniszczył reputację największego popularyzatora zoologii, na którego programie wychowywały się dwa pokolenia Polaków. "Robiłem wszystko, by chronić te misie" - mówił wczoraj przed sądem ze łzami w oczach.

Argumentował, że niedźwiedzie były agresywne i tylko dzięki wrocławskiemu zoo nie zostały odstrzelone. Mago zagrażał innym niedźwiedziom i ludziom, dlatego trafił do osobnej gawry, wielkości 13 metrów kwadratowych. "Tylko tam mógł mieszkać, nie krzywdząc innych niedźwiedzi, pracowników zoo czy turystów" - zapewniał wczoraj 75-letni nestor polskiej publicystyki przyrodniczej. Argumentował, że od 1997 roku Mago był na międzynarodowej liście wymiany zwierząt. Ogród w Holandii zgodził się go przyjąć, ale pod warunkiem, że miś zostanie wykastrowany. Holendrzy zapowiedzieli też, że jeśli będzie agresywny, uśpią go. "Nie po to opiekowaliśmy się nim tyle lat, by go wykastrowali, przecież to wyniszczanie zwierzęcia" - mówiła w trakcie procesu DZIENNIKOWI Hanna Gucwińska, żona byłego dyrektora zoo i współautorka "Z kamerą wśród zwierząt".

Proces może potrwać wiele miesięcy. Na następnej rozprawie, 9 czerwca, mają zostać przesłuchani świadkowie oskarżenia.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj