Jak poinformowano na stronie Rzecznika, ze skarg, którego do niego wpłynęły, a także wpisów na portalu społecznościowym wynika, że w ostatnich latach niektórzy pracownicy tej uczelni mieli dopuszczać się przemocy werbalnej i fizycznej względem studentów oraz swoich podwładnych, zachowywać się w sposób seksistowski, a także molestować studentki i studentów.
Studenci mieli być wyzywani i poniżani. Według skarg, wykładowcy wskazywali, że nie nadają się oni na studia medyczne i sugerowali rezygnację z nich.
- czytamy na stronie RPO.
Podczas zajęć miały padać seksistowskie komentarze o tym, że kobiety nie powinny studiować, lecz zajmować się pracą w domu, bo "są mniej zdolne od mężczyzn". Zdarzało się uzależnianie zaliczenia od przyjścia przez studentki na egzamin w wyzywającym stroju, bądź od określonego zachowania.
- czytamy.
Jak wskazał RPO, wszystkie te zachowania tworzyły atmosferę zastraszenia, przez co studenci obawiali się zgłaszać nieprawidłowości i starali się unikać konfrontacji z prowadzącymi. Część musiała korzystać z pomocy psychologa i psychiatry. Niektórzy zrezygnowali ze studiów, inni zmienili uczelnię.
Rzecznik wskazał ponadto, że skargi – autorstwa studentów różnych lat oraz absolwentów - często dotyczą tych samych kierunków, przedmiotów i osób prowadzących zajęcia.- podkreślił.
Jak zaznaczył, żadne z działań podjętych przez studentów (także anonimowe zgłoszenia w ankietach ewaluacyjnych) nie przyniosło efektu - wobec żadnego z prowadzących nie wyciągnięto konsekwencji.
Rektor Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach prof. Przemysław Jałowiecki skierował sprawę nieprawidłowości, do jakich miało dochodzić na uczelni, do Prokuratury Okręgowej w Katowicach
W niedawnym oświadczeniu rektor zapewnił, że "nie ma zgody władz uczelni na jakiekolwiek przejawy przedmiotowego traktowania studentów i wykorzystywania swojej pozycji zawodowej". Dodał, że "wspólnota uczelni powinna być wolna od wszelkich form przemocy psychicznej i fizycznej".