Dziennik Gazeta Prawana logo

Wirusowa utrata twarzy. Dlaczego buntujemy się przeciwko noszeniu maseczek?

25 października 2020, 19:43
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
maseczki w przestrzeni publicznej
<p>maseczki w przestrzeni publicznej</p>/ShutterStock
COVID-19 zabrał nam nie tylko zdrowie i pieniądze. Zabrał nam też – zmuszając do noszenia maseczek – twarz. Pozbawione jednego z podstawowych narzędzi niewerbalnej komunikacji społeczeństwo czeka ciężka próba

Od razu zastrzegam, że nie stałem się "antymaseczkowcem”. Nie nawołuję też do nieprzestrzegania reżimu sanitarnego. Ale widzę problem z maseczkami wynikający z tego, czego przez nie nie widzę.

Uznacie to może za marudzenie. W końcu grupa polsko-chińsko-kanadyjsko-singapurskich badaczy w pracy opublikowanej w magazynie "Frontiers in Psychiatry” 9 września 2020 r. przekonuje, że noszenie masek w pandemii to właściwie same korzyści. Naukowcy porównali grupę 1056 obywateli kraju, w którym na początku pandemii do noszenia masek zniechęcano – Polski, oraz 1210 obywateli państw, w którym do ich noszenia zachęcano – Chin. Stroniący od maseczek Polacy nie tylko częściej cierpieli z powodu wirusa, lecz także w większym stopniu odczuwali niepokój, częściej popadali w depresje oraz byli bardziej zestresowani niż Chińczycy. Dlaczego? To z kolei tłumaczą badania naukowców z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu opublikowane w lipcu w magazynie "Brain, Behavior, and Immunity”:

Same korzyści z tych maseczek, prawda? Tanie, a chronią i przed wirusem, i przed złym samopoczuciem. Potwierdza się przy okazji ludowa mądrość, że w zdrowym ciele zdrowy duch. Skąd więc bierze się ten bunt antymaseczkowy? Czy to wina internetu zapewniającego popularność każdej bzdurze?

Szekspir nie miał racji

Chyba nie. Gdy w latach 1918–1920 szalała grypa hiszpanka, internet nie istniał, a obowiązkowe noszenie maseczek budziło – jak udowadnia prof. Samuel Cohn, historyk z Uniwersytetu w Glasgow – równie duży opór i emocjonalne reakcje, co dziś. Żeby zrozumieć tego przyczyny, trzeba zadać (nie)banalne pytanie: po co nam twarz? Maseczki oznaczają – w sensie społecznym – jej utratę, gdy należy nosić je wszędzie.

Nasza składająca się z 14 pojedynczych kości twarz nie sprowadza się do bycia zaledwie częścią systemu trawienia, oddychania, widzenia i powonienia. Gdyby tak było, wszyscy wyglądalibyśmy tak samo. Tymczasem nasze oblicza różnią się tak bardzo, że wśród niemal już 8 mld twarzy na Ziemi trudno jest znaleźć dwie takie same. Sobowtóry budzą nasze zainteresowanie właśnie dlatego, że są rzadkością, a przecież oblicze sobowtóra od oryginału i tak różni się istotnymi detalami. Nawet twarze bliźniąt jednojajowych nie są identyczne. Ta różnorodność ma praktyczną funkcję: dzięki niej identyfikujemy innych. Jest to równie trywialne, co ważne z punktu widzenia przetrwania. W historii rodzaju ludzkiego umiejętność ta stanowiła o życiu i śmierci, gdyż osobniki zidentyfikowane jako obce stanowiły zwykle egzystencjalne zagrożenie. Mechanizm spontanicznego rozpoznawania twarzy tak mocno utrwalił się w naszych mózgach, że widzimy je nawet wbrew rozsądkowi w obiektach martwych. Na przykład na pierwszych zdjęciach z Marsa przesłanych w 1976 r. przez sondę Viking 1 niektórzy dostrzegają ludzką twarz.

CZYTAJ WIĘCEJ W MAGAZYNIE DGP >>> 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj