Dziennik Gazeta Prawana logo

Protesty mogą zatrzymać lockdown. "Nie będziemy OMON-em"

29 października 2020, 06:35
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
protesty
<p>protesty</p>/PAP
Dziś liczba nowych przypadków COVID-19 może przekroczyć 20 tys. Rząd zastanawia się, czy zastosować dalsze obostrzenia. Jednak ich wprowadzenie mogłoby zostać odebrane jako sposób na wyciszenie buntu przeciw aborcyjnej decyzji TK. 

Wczoraj tysiące kobiet ponownie wyszły na ulice wyrazić sprzeciw wobec zaostrzenia prawa aborcyjnego. Część z nich wzięła w firmach wolne na żądanie albo urlop wypoczynkowy.

Ze względu na rosnącą liczbę zakażeń rząd rozważa głębsze restrykcje sanitarne, ale zdaniem opozycji równocześnie celem może być ograniczenie skali protestów. W samej koalicji rządowej nie ma zgody, czy powinno dojść do całkowitego zamknięcia państwa. Za takim wariantem jest resort zdrowia. Sprzeciwia się temu Ministerstwo Rozwoju, Pracy i Technologii Jarosława Gowina. Spór mógłby rozstrzygnąć premier Mateusz Morawiecki, gdyby nie to, że – jak twierdzą nasi rozmówcy – znalazł się w kłopotliwym położeniu. Z jednej strony ma, zgodnie z wolą Jarosława Kaczyńskiego, zwalczać protestujących przeciw decyzji Trybunału Konstytucyjnego (TK). Z drugiej, nie chce eskalować napięcia. A właśnie taki może być efekt kolejnych ograniczeń, o których myśli rząd.

PiS coraz ostrzej potępia opozycję za to, że zachęca ludzi do wychodzenia na ulice. – – wykrzyczał wczoraj z mównicy sejmowej Jarosław Kaczyński. Opozycja z kolei przekonuje, że to obóz rządzący jest odpowiedzialny za to, co dzieje się na ulicach, ponieważ TK postępuje zgodnie z wytycznymi PiS.

Niewykluczone, że do gry może się włączyć również prezydent Andrzej Duda. W telewizji Polsat News zapowiedział wczoraj prace nad nowymi przepisami aborcyjnymi z udziałem ekspertów. Choć nie zadeklarował, czy sam wyjdzie z inicjatywą legislacyjną. Jednocześnie wspólnie z pierwszą damą zwrócili uwagę na konieczność zachowania wolności wyboru kobiety, zwłaszcza przy ciężkich wadach płodu. – – wskazał Andrzej Duda.

Na jutro w Warszawie planowana jest największa z dotychczasowych manifestacji. Choć regulacje epidemiczne zabraniają zgromadzeń powyżej 5 osób, w rządzie słyszymy, że aby zapobiec eskalacji napięcia, nie będą one egzekwowane. Wyjątkiem jest sytuacja, w której protesty wymkną się spod kontroli i przestaną być pokojowe. - - zapewnia nas jednak osoba z rządu.

Polityczny dżihad może zatrzymać lockdown

Dzisiejsze statystyki zachorowań na COVID mogłyby przesądzić o tym, czy za chwilę nastąpi drugi lockdown gospodarki. Wczoraj odnotowaliśmy ponad 18,8 tys. potwierdzonych przypadków zakażenia koronawirusem. – – słyszymy w resorcie zdrowia.

Nieoficjalnie wiadomo, że zwolennikiem wprowadzenia lockdownu już teraz jest Ministerstwo Zdrowia (MZ). Problem w tym, że Adam Niedzielski może się nie przebić ze swoimi argumentami. – – twierdzi nasz rozmówca z resortu. Na dziś nie ma także decyzji, jak zarządzać mobilnością Polaków w nadchodzący weekend związany z dniem Wszystkich Świętych. – – dodaje nasz rozmówca.

Ostateczne decyzje podejmuje premier. Nasi rozmówcy przekonywali nas, że on sam nie był zwolennikiem wprowadzania restrykcji, tylko poczekania na efekty tych, które weszły w życie w zeszłym tygodniu. Dlatego na razie nie ma pomysłów np. na zamykanie cmentarzy.

Walkę z pandemią komplikują trwające już od tygodnia protesty w związku z orzeczeniem TK zaostrzającym prawo aborcyjne. Wczoraj protestujący nie poszli do pracy, na uczelnie czy do szkół, by już w środku dnia przemaszerować przez miasta. Jutro zaś wystąpienia mają się skumulować w Warszawie, co może oznaczać jeszcze większe tłumy i faktyczną blokadę stolicy, do której ciężko się przygotować. Zgodnie z obowiązującym rozporządzeniem w strefie czerwonej w zgromadzeniach nie może brać udziału więcej niż 5 osób, a odległość między zgromadzeniami nie może być mniejsza niż 100 m. Uczestnicy powinni utrzymywać dystans 1,5 m od siebie oraz zakrywać usta i nos. Masowe manifestacje będą oznaczały złamanie tych zasad, ale z naszych informacji wynika, że policja nie zamierza reagować tylko z tego jednego powodu. Szef MSWiA Mariusz Kamiński wydał wczoraj oświadczenie, które wskazuje, w których przypadkach policja będzie wchodzić do akcji. – – napisał Mariusz Kamiński.

Rząd jest też krytykowany za to, że z jednej strony policja za mało zdecydowanie reaguje na zachowania protestujących (zwłaszcza zakłócanie mszy w kościołach), z drugiej – że przymyka oko na działalność samozwańczych „bojówek”, które powołują narodowcy. Jedną z nich powołuje właśnie Obóz Narodowo-Radykalny. Zamierza zrekrutować „świadomych Polaków, ideowych i uduchowionych, a jednocześnie dbających o rozwój tężyzny fizycznej, którzy będą gotowi do obrony wartości narodowych oraz katolickich na drodze akcji bezpośredniej”. Tego typu inicjatywy mogą być zresztą efektem wtorkowego apelu Jarosława Kaczyńskiego. – – nawoływał lider PiS.

Rząd jednak odpowiada, że to opozycja przyczynia się do podburzania nastrojów. – – powiedział wczoraj w Sejmie do posłów opozycji wicepremier Jarosław Kaczyński.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj