"Jaki powód dały dwie bardzo młode dziewczyny, moim zdaniem ciągle nastolatki, spisywane z dowodu osobistego do zatrzymania , a następnie wystawienia mandatu? Wiedziały o tym i dopytywały, czy ten mandat muszą otrzymać. Jedna z nich z pudełkiem ciastek, nie miały ze sobą żadnych symboli, żadnych tablic, żadnych flag, nawet żadnych znaczków, czegokolwiek. Stały wraz z grupą protestujących, których policja zatrzymała kordonem - opisuje sytuację, której był świadkiem podczas warszawskiego protestu Strajku Kobiet szef WOŚP. "Podszedłem do spisujących policjantów, przedstawiłem się i spytałem jaki jest powód, że te dwie dziewczyny są spisywane? Milczenie, milczenie, milczenie, więc wyraziłem swoją opinię - czy nie jest Wam wstyd? Są niewiele starsze od mojej wnuczki. Czy wyglądają na mocarzy? Czy wyglądają na awangardę tego strajku? Czy wyglądają na te, które emanują największą energią w tym proteście? Czy nie jest Wam wstyd, tu w tym momencie, teraz, jeszcze egzekwować mandat w wysokości 100zł od każdej z nich" - opisuje zajście Jurek Owsiak.

Reklama

"Dzisiaj przeczytałem super zdanie wypowiedziane przez Gandhiego: mówienie, żebyś się nie zajmował polityką to tak jakbyś tonął w wodzie i o niej nie mówił. To wyjaśnia wszystko. Także i ja, Jurek Owsiak, jestem obywatelem tego kraju i boli mnie wiele, wiele rzeczy, a najbardziej to, że w sposób nieprawdopodobnie oczywisty rządzący chcą nas wyrzucić z Unii Europejskiej. Nie, nie, nie - po trzykroć nie zgadzam się z tym i będę przeciwko temu walczył do upadłego. Przejawem tych wszystkich niepokojów jest także niekonstytucyjne zachowanie się rządzących" - tłumaczy Owsiak. I dodaje, że to takie sytuacje doprowadziły do szokującego zdarzenia tuż przed samymi świętami. "To się stało - 4 barczystych, ogromnych, okutych w niesamowitą ilość sprzętu, 4 mocarzy wypisywało mandat dwóm nastoletnim dziewczynom. W Polsce, w 2020 roku"

"I jeszcze o jednym pomyślałem. Tych dziewczyn nie było na świecie kiedy organizowaliśmy pierwszą Orkiestrę. A przecież Orkiestra od początku jest synonimem solidarności, pomocy, braterstwa, tego, że jesteśmy razem, a to wszystko zdarzyło się w Polsce. Urodziły się z tym i na ich oczach są świadkami dwóch światów. Za niecałe 2 miesiące będziemy prowadzili te solidarność, braterstwo. Wiem, że tak będzie. Ale obok tego one zostały ze stu złotowym mandatem. Przedstawiłem się panom policjantom, mogę być świadkiem w tej konkretnej sprawie, a żegnając się z nimi powiedziałem, że życie płata takie figle, że być może spotkamy się i spojrzymy sobie w twarz już bez maseczek" - podsumował.

Policja podsumowuje akcje w Warszawie

Podczas sobotnich demonstracji w Warszawie zatrzymano 11 osób; duża część z nich to osoby, które odmówiły podania swoich danych; są trzy przypadki, gdzie doszło do naruszenia nietykalności - przekazał w niedzielę rzecznik Komendy Stołecznej Policji nadkom. Sylwester Marczak. Rzecznik przekazał także dane dotyczące sobotniej demonstracji. Jeżeli chodzi o liczbę osób wylegitymowanych: ponad 900 zostało wylegitymowanych. Jeżeli chodzi o notatki do sanepidu: ponad 450 notatek. Ponad 370 wniosków o ukaranie pojedyncze mandatem. Jeżeli chodzi o zatrzymane: łącznie 11 osób. Duża część z tych osób to są te, które odmówiły podania swoich danych - wyliczał.