Dziennik Gazeta Prawana logo

Usiłowanie zabójstwa czy "niefortunny zbieg okoliczności"? Sąd wyjaśni sytuację z Białegostoku

3 grudnia 2020, 15:19
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Temida, sąd, sprawiedliwość
<p>Temida, sąd, sprawiedliwość</p>/Shutterstock
Konieczna jest dodatkowa opinia biegłego z zakresu badania broni - ocenił w czwartek Sąd Okręgowy w Białymstoku w procesie 26-latka oskarżonego o usiłowanie zabójstwa. Śledczy zarzucają mu, że próbował zastrzelić w centrum miasta mężczyznę używając broni z tłumikiem, ale pistolet nie wypalił z powodu problemów z amunicją.

Biegły ma ostatecznie ustalić, czy był to problem z tym konkretnym nabojem, czy jednak może zacięła się broń, choć z opinii ekspertów przedstawionej w czwartek przed sądem wynika, że technicznie pistolet był sprawny i teoretycznie można było oddać z niego strzał. Dodatkowa opinia biegłego z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji w Warszawie będzie najprawdopodobniej ostatnim dowodem w sprawie; strony innych wniosków nie zgłosiły. Sąd zgodził się na nią na wniosek prokuratora, po konfrontacji dwóch specjalistów od broni palnej. Wcześniej przesłuchał ostatnich świadków, m.in. kierowców taksówek, które stały wówczas w pobliżu miejsca, gdzie miało dojść do nieudanego zamachu.

Całe zdarzenie rozegrało się w ścisłym centrum Białegostoku, wieczorem 9 grudnia 2019 roku. Jak wynika z ustaleń śledztwa, 26-latek był zamaskowany i przygotowany do popełnienia zbrodni - na głowie miał kominiarkę, na rękach rękawiczki, a w plecaku - pistolet z tłumikiem. Obok sklepu przy ul. Suraskiej stało dwóch mężczyzn. Ruszył w ich kierunku, nie zatrzymując się wyjął broń z plecaka, wycelował do jednej z tych osób i próbował oddać strzał, ale broń nie wypaliła. Jak się potem okazało, nie udało mu się strzelić z powodu usterki amunicji.

Jak wynika z aktu oskarżenia, mężczyźni zaczęli uciekać, zamaskowany napastnik z bronią w ręku ruszył za nimi, ale po chwili prawdopodobnie podjął decyzję o ucieczce, bo zmienił kierunek biegu i schował pistolet do plecaka. Wtedy natknął się jednak na dwóch policjantów w cywilu, którzy wracali ze służby. Na widok uciekającej, zamaskowanej osoby ruszyli za nią w pościg i tak doszło do zatrzymania napastnika.

Początkowo 26-latek usłyszał zarzut jedynie nielegalnego posiadania broni, potem powiązano go ze zdarzeniem przy ul. Suraskiej; według śledczych sprawca działał z bezpośrednim zamiarem pozbawienia życia, grozi mu nawet dożywocie. Wcześniej był już karany m.in. za napaści z użyciem niebezpiecznych narzędzi, ostatni wyrok to 3 lata więzienia, po którym wyszedł z więzienia trzy lata temu. Śledczy przyznają, że nie udało im się ustalić motywu niedoszłej zbrodni; nie pomogły w tym też m.in. przesłuchania mężczyzny, do którego sprawca próbował strzelać. Według nieoficjalnych źródeł zbliżonych do śledztwa, mogło chodzić o porachunki w białostockim światku przestępczym.

Oskarżony jest aresztowany; przed sądem przyznał się jedynie do nielegalnego posiadania broni. Według przedstawionej wersji (nieco innej, niż ta ze śledztwa), plecak z pistoletem i amunicją w środku znalazł w lesie pod Białymstokiem w miejscu, gdzie zlokalizowana jest trasa z przeszkodami do uprawiania motocrossu. - mówił na pierwszej rozprawie oskarżony.

Zaprzeczał, by planował zabójstwo.  - tak określił całą sytuację. Mówił, że miał konflikt ze znajomym (danych nie podał) i chciał jedynie nastraszyć go niesprawną bronią wyglądającą Wyjaśniał, że mężczyzny, który w tej sprawie jest pokrzywdzonym, zupełnie nie zna i pomylił go, z powodu podobnej postury, z owym znajomym.

Kluczowa dla zarzutu jest ocena, czy broń była sprawna i można było oddać z niej strzał. Tu biegli ostatecznie ocenili, że była sprawna, ale strzał nie nastąpił albo dlatego, że nabój okazał się niewypałem, albo jednak jakieś elementy broni nie zadziałały właściwie. Dlatego w czwartek sąd zdecydował o konieczności zasięgnięcia dodatkowej opinii biegłego z CLKP z ekspertyzy naboju (w wykazie dowodów rzeczowych opisanego jako niewypał), by jednoznacznie ustalić, dlaczego nie wystrzelił. Specjalista zaznaczył, że do tego celu niezbędne będzie zniszczenie tego dowodu, bo musi wystrzelić go z broni właściwego kalibru. W oczekiwaniu na tę opinię, proces został odroczony do drugiej połowy stycznia.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj