Oznacza to, że przy spornym artykule gazety nie musi być wzmianki, że ten może zawierać nieprawdziwe informacje. Proces o ochronę dóbr osobistych został wytoczony w związku z tekstem opublikowanym w połowie marca, w którym podano, że prezes Orlenu w 2018 r. zapłacił 6,9 tys. zł zamiast 12,5 tys. za metr kwadratowy 187-metrowego apartamentu na warszawskim osiedlu. "Zaoszczędził na tym 1 mln zł. W tym samym roku Orlen został sponsorem piłkarskiego przedsięwzięcia dewelopera. Wkrótce do grona sponsorów dołączyła też Energa" - pisała "Gazeta Wyborcza".

Reklama

W marcu PKN Orlen oświadczył, że opublikowany w "GW" materiał zawiera "manipulacje i kłamstwa". Jak informowano, nie jest prawdą, że PKN Orlen został sponsorem piłkarskiej akademii, która jest własnością wymienionego w artykule dewelopera. Deweloper - firma Profbud - w swoim oświadczeniu napisał wtedy m.in.: "Jesteśmy tytularnym sponsorem szkółki piłkarskiej, a nie jej właścicielem. Nikt ze spółki nie zasiada we władzach szkółki piłkarskiej Beniaminek. Spółka ani nikt z jej władz nie czerpie żadnych korzyści ze współpracy ze szkółką piłkarską".

Pod koniec marca warszawski sąd okręgowy na wniosek powoda udzielił zabezpieczenia w tej sprawie - chodziło o to, by pod tytułem artykułu na portalu zamieścić wzmiankę o toczącym się postępowaniu. Gazeta miała też wskazać, że sporny artykuł może zawierać nieprawdziwe informacje i bezpodstawne sugestie, które mogą naruszać dobra osobiste Obajtka. Postanowienie to było nieprawomocne.

Zażalenie uwzględnione

Jak poinformowała sekcja prasowa Sądu Okręgowego w Warszawie, w ten wtorek sąd uwzględnił zażalenie wydawcy "Gazety Wyborczej" i w całości oddalił wniosek o udzielenie zabezpieczenia w procesie wytoczonym tej redakcji przez prezesa Orlenu Daniela Obajtka. Decyzja jest prawomocna. Oznacza to, że przy spornym artykule "GW" nie będzie musiała figurować żadna wzmianka - ani o procesie, ani o tym, że artykuł może zawierać nieprawdziwe informacje.

Rzeczniczka prasowa ds. cywilnych warszawskiego SO sędzia Sylwia Urbańska przypomniała, że pierwotnie - postanowieniem z 29 marca - SO "częściowo uwzględnił wniosek powoda o zabezpieczenie roszczenia o ochronę dóbr osobistych przez zobowiązanie pozwanego do umieszczenia wzmianki o toczącym się postępowaniu i oddalił wniosek o zabezpieczenie w pozostałym zakresie".

Zażalenia na to postanowienie złożyły obie strony. Postanowieniem z 24 maja sąd oddalił zażalenie złożone przez powoda. Natomiast postanowieniem z 8 czerwca sąd, rozpoznając zażalenie strony pozwanej, zmienił postanowienie z 29 marca w ten sposób, że w całości oddalił wniosek powoda o zabezpieczenie - przekazała sędzia Urbańska.

Reklama

Pełnomocnik prezesa Orlenu mec. Maciej Zaborowski powiedział w piątek w rozmowie z Polską Agencją Prasową, że postanowienia z 8 czerwca jeszcze w ogóle nie widział.

Pod koniec kwietnia tego roku adwokat podkreślał, że zgodnie z marcową decyzją sądu Obajtek "w znacznym stopniu uprawdopodobnił", że dziennikarze "GW" opublikowali nieprawdziwe informacje. Wniosek o udzielenie zabezpieczenia mógł zostać uwzględniony, ponieważ Daniel Obajtek nie tylko zaprzeczył prawdziwości informacji zawartych w artykułach, ale również przedstawił środki uprawdopodobnienia, które skłaniały ku stanowisku, że nie wszystkie twierdzenia, którymi posługiwali się w materiałach prasowych pozwani odpowiadały prawdzie - głosił cytowany przez niego w kwietniu fragment uzasadnienia postanowienia.

"Nieuzasadniona ingerencja"

Redakcja "Wyborczej" zwracała z kolei uwagę na inne fragmenty uzasadnienia, m.in. te, w których sąd stwierdził, że żądany przez powoda roczny zakaz publikacji określonych informacji na temat prezesa Orlenu "nie zasługiwał na uwzględnienie z uwagi na ważny interes publiczny". Wydanie takiego zakazu - według sądu - stanowiłoby "nieuzasadnioną ingerencję, przekraczającą dopuszczalne normy w demokratycznym społeczeństwie" - podkreślano.

O majątku prezesa PKN Orlen i wątpliwościach dotyczących pochodzenia należących do niego licznych nieruchomości media donoszą od pewnego czasu. Obajtek nie zgadza się ze stawianymi mu zarzutami i zapewnia, że nie ukrywa majątku, a w związku z niektórymi z publikacji zapowiedział wejście na drogę sądową.

Jako pierwsza o rozstrzygnięciu sądu poinformowała "Gazeta Wyborcza".